Czy kiedykolwiek czułeś, że Kraków woła Cię swoimi tajemniczymi uliczkami i historiami zaklętymi w murach starych kamienic? to miasto jak szkatułka pełna skarbów – im dłużej szukasz, tym więcej niezwykłości znajdujesz.
Kraków, dawna stolica Polski, kusi nie tylko swoim królewskim Wawelem i malowniczym Rynkiem. To także brama do fascynujących miejsc w okolicy, które często umykają uwadze pośpiesznych turystów. Jak w kalejdoskopie, każde miejsce tworzy inny, zachwycający wzór wspomnień. Możesz spędzić poranek pijąc kawę w klimatycznej kawiarni na Kazimierzu, popołudnie wędrując po Kopcu Kościuszki, a wieczorem eksplorując podziemia Wieliczki. Krakowski region to przepis na przygodę, gdzie składniki możesz dobierać według własnego gustu.
Co powiesz na odkrycie tych mniej oczywistych, ale równie czarujących zakątków Krakowa i okolic, o których nie przeczytasz w standardowych przewodnikach?
Spis treści
- Kraków – Najpiękniejsze atrakcje Turystyczne
- 1. Rynek Główny z Sukiennicami
- 2. Kościół Mariacki
- 3. Wawel
- 4.Kazimierz
- 5. Barbakan i Mury Obronne
- 6.Kopalnia Soli w Wieliczce
- 7. kościół św. Piotra i Pawła
- 8. Muzeum Fabryka Schindlera
- 9. Kopiec Kościuszki
- 10. Planty
- 11. Zamek w Pieskowej Skale
- 12. Ojcowski Park Narodowy
- Pytania i Odpowiedzi
- Podsumowanie

Kraków – Najpiękniejsze Atrakcje Turystyczne
Kraków to miasto, które kradnie serca turystów z całego świata. Sercem miasta jest Rynek Główny – największy średniowieczny plac w Europie. Stań na jego środku o pełnej godzinie, a usłyszysz hejnał z wieży Kościoła Mariackiego, który urywa się nagle – podobno na pamiątkę strażnika, który zginął podczas najazdu tatarskiego. Musisz też koniecznie zajrzeć do Sukiennic, gdzie kupisz tradycyjne rękodzieło i biżuterię z bursztynu. Z rynku łatwo dojdziesz do wszystkich najważniejszych zabytków – wystarczy dać się ponieść klimatowi wąskich uliczek.
Wawel to nie tylko zamek królewski, ale prawdziwy symbol polskiej państwowości. Już samo wejście na wzgórze przez monumentalną bramę robi wrażenie! Zamek skrywa niesamowite skarby – królewskie komnaty z oryginalnymi arrasami zamówionymi przez Zygmunta Augusta oraz katedrę, gdzie odbywały się koronacje i pogrzeby władców Polski. Mało kto wie, że na dziedzińcu wawelskim istnieje miejsce o szczególnej energii – tzw. „czakram” – jeden z siedmiu energetycznych punktów na Ziemi. Sporo ludzi kręci się w tym miejscu, opierając dłonie o mur i „ładując baterie”.
Kazimierz to dawna dzielnica żydowska, dziś tętniąca życiem przez całą dobę. Ulica Szeroka z siedmioma synagogami i restauracjami z tradycyjną kuchnią to miejsce, gdzie historia miesza się ze współczesnością. Warto zajrzeć na plac Nowy, gdzie w budce zwanej „okrąglakiem” serwują najlepsze w mieście zapiekanki. Wieczorem Kazimierz zamienia się w centrum życia nocnego – klimatyczne knajpki w piwnicach, koncerty na żywo i bary, gdzie barman zrobi ci drinka jakiego jeszcze nie piłeś. Tu każdy zaułek opowiada jakąś historię, a co roku we wrześniu podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej ulice wypełniają się muzyką klezmerską.
Kraków to też raj dla miłośników sztuki. Muzeum Narodowe przechowuje „damę z gronostajem” Leonarda da Vinci, a w fabryce Schindlera poznasz wstrząsającą historię krakowskich Żydów podczas II wojny światowej. Jeśli masz dość klasycznych muzeów, zajrzyj do Cricoteki – miejsca poświęconego Tadeuszowi Kantorowi, gdzie ekspozycja wisi dosłownie do góry nogami! Na koneserów czeka też MOCAK – muzeum sztuki współczesnej, gdzie niektóre wystawy potrafią wywołać niemałe kontrowersje i gorące dyskusje.
Dla spragnionych odpoczynku od miejskiego zgiełku idealnym miejscem są Planty – pas zieleni otaczający Stare Miasto w miejscu dawnych murów obronnych. Możesz też wybrać się na spacer wzdłuż Wisły lub odpocząć w Parku Jordana. Jesienią koniecznie odwiedź Kopiec Kościuszki – widok rozciągający się stamtąd na miasto w złotych barwach sprawia, że nawet miejscowi wpadają tu z aparatem. A jeśli masz szczęście i trafisz na bezchmurny dzień, zobaczysz panoramę tatr odległych o ponad 100 km!
1. Rynek Główny z Sukiennicami
Serce starożytnego Krakowa bije właśnie tutaj – na Rynku Głównym, jednym z największych placów średniowiecznej Europy. Ten ogromny plac o wymiarach 200 na 200 metrów powstał w 1257 roku i od tamtej pory niezmiennie tętni życiem. Warto wiedzieć, że pierwotnie poziom bruku znajdował się około 2,5 metra niżej niż obecnie - możesz zobaczyć te dawne warstwy odwiedzając podziemne muzeum!
W centrum Rynku dumnie wznoszą się Sukiennice – perełka renesansowej architektury handlowej. Kiedyś kupcy z całej Europy zjeżdżali tu, by handlować suknem, dziś budynek nadal pełni funkcję handlową. Na górze mieści się Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku, a na dole kolorowe kramy z biżuterią, pamiątkami i wyrobami rękodzielniczymi. Sukiennice przeszły gruntowny remont w latach 2006-2010, dzięki czemu możemy podziwiać je w pełnej krasie. mało kto wie, że pod Sukiennicami archeolodzy odkryli ślady jeszcze starszych kramów handlowych!
Rynek otaczają zabytkowe kamienice, z których każda ma swoją fascynującą historię. Warto zwrócić uwagę na Kamienicę Pod baranami, gdzie działa słynny kabaret, czy gotycką Kamienicę hetmańską. W ciepłe dni rynek zamienia się w jeden wielki ogródek kawiarniany – mieszkańcy mówią na to żartobliwie „prywatny salon krakowian”. Turyści często nie wiedzą, że w piwnicach wielu tych kamienic znajdują się klimatyczne lokale, w których można skosztować tradycyjnych polskich dań w wyjątkowej atmosferze.
Na Rynku nie sposób przegapić Wieży Ratuszowej – jedynej pozostałości po dawnym ratuszu miejskim. Ma 70 metrów wysokości i warto wspiąć się na jej szczyt, by zobaczyć panoramę Starego Miasta. Co godzinę z wieży Mariackiej rozbrzmiewa hejnał – melodia urywana w połowie na pamiątkę legendy o trębaczu ugodzonym tatarską strzałą. Rynek Główny to także dom dla gołębi, które stały się nieodłącznym elementem krajobrazu – niektórzy mówią nawet, że to nieoficjalne „maskotki” miasta!
W ciągu roku na Rynku Głównym organizowane są liczne wydarzenia - od tradycyjnego Lajkonika, przez Święto Rękawki, po słynny Jarmark Bożonarodzeniowy. W okresie świątecznym plac zamienia się w bajkową krainę pełną światełek, straganów i zapachu grzanego wina. A latem? Często usłyszysz tu ulicznych muzyków, zobaczysz pokazy baniek mydlanych i spotkasz artystów malujących portrety. Rynek nigdy nie śpi – nawet o 4 nad ranem znajdziesz tu życie!
Rynek Główny w Krakowie to jeden z największych średniowiecznych placów miejskich w Europie, o imponujących wymiarach 200 na 200 metrów.
Stojąc na Rynku Głównym w Krakowie, trudno nie ulec wrażeniu, że czas stanął w miejscu. Ten majestatyczny plac o wymiarach 200 na 200 metrów tętni życiem nieprzerwanie od 1257 roku, gdy książę Bolesław wstydliwy zdecydował o lokacji miasta na prawie magdeburskim. Co ciekawe, jego powierzchnia – aż 4 hektary – czyni go drugim co do wielkości średniowiecznym rynkiem w Europie, zaraz po weneckim Placu św. Marka.
Sercem Rynku jest Sukiennice – hala targowa wzniesiona w XIV wieku, która do dziś służy handlarzom. Pierwotnie były to drewniane kramy, które z czasem zastąpiono murowanym budynkiem. Warto zajrzeć do środka i kupić coś na pamiątkę – może srebrną biżuterię, wyroby z lnu albo tradycyjne krakowskie obwarzanki? Na piętrze mieści się Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku, gdzie zobaczycie dzieła Matejki, Chełmońskiego czy Malczewskiego.
Po wschodniej stronie Rynku stoi kościół św. Wojciecha – mała, niepozorna świątynia, której fundamenty pamiętają czasy przed wytyczeniem Rynku. To jedna z najstarszych budowli sakralnych w mieście, a jej bryła niemal ginie wśród kamienic. Z kolei przy północno-wschodnim narożniku wznosi się Bazylika Mariacka ze słynnymi asymetrycznymi wieżami. Co godzinę z wyższej z nich rozbrzmiewa hejnał mariacki, urywany w pół taktu na pamiątkę tatarskiej strzały, która według legendy przeszyła gardło trębacza.
Rynek to nie tylko zabytki, ale też miejsce, gdzie krakowskie życie płynie własnym rytmem. Od rana do wieczora gołębie dokazują wśród przechodniów, dorożki wożą turystów, a kwiaciarki sprzedają kwiaty w swoich budkach. W sezonie letnim ogródki kawiarniane zajmują sporą część placu, kusząc zapachem świeżej kawy i regionalnych przysmaków. zimą całość zamienia się w bajkowy jarmark bożonarodzeniowy, gdzie przy kubku grzańca można kupić ręcznie robione ozdoby.
Pod płytą Rynku kryje się prawdziwa perełka dla miłośników historii - podziemne muzeum. Archeolodzy odkryli tam ślady wcześniejszej zabudowy, drewniane drogi i przedmioty codziennego użytku mieszkańców średniowiecznego Krakowa. Zwłaszcza robi wrażenie odkryty tam cmentarz dla „wampirów” - pochówek osób, którym odcinano głowy i układano je między nogami, by nie powróciły zza grobu. Mało kto wie, że pod stopami turystów znajduje się niemal 4-metrowa warstwa kulturowa, dokumentująca ponad 1000 lat historii miasta.
Sukiennice, początkowo gotyckie hale targowe z XIII wieku, zyskały swój obecny renesansowy wygląd dzięki przebudowie w XVI wieku. Charakterystyczne arkady i attyka projektu Jana Marii Padovano nadają budynkowi niepowtarzalny charakter
Sukiennice to prawdziwy klejnot architektoniczny krakowskiego Rynku. ich historia sięga XIII wieku, kiedy to służyły jako gotyckie hale targowe przykryte prostym dachem. To właśnie tutaj kupcy z całej Europy handlowali suknem – stąd też wzięła się nazwa budynku, która przetrwała do dziś.
Obecny wygląd Sukiennic zawdzięczamy gruntownej przebudowie z XVI wieku. Po pożarze, który zniszczył budynek w 1555 roku, król Zygmunt August zlecił jego odbudowę w modnym wówczas stylu renesansowym. Jan Maria Padovano zaprojektował charakterystyczne arkady oraz attykę, która do dziś zachwyca turystów. Szerokie łuki wsparte na kolumnach nadają budowlowi lekkości, a zdobna attyka z maskami – sznyt prawdziwie włoskiego renesansu.
Wnętrze Sukiennic kryje dwa równoległe ciągi kramów, w których dawniej handlowano głównie suknem i tkaninami. Dziś to raj dla poszukiwaczy pamiątek – znajdziemy tu rękodzieło, biżuterię z bursztynem i srebrem, wyroby skórzane oraz wiele innych lokalnych wyrobów. Na piętrze mieści się Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku – oddział muzeum Narodowego z obrazami Matejki, Malczewskiego czy Chełmońskiego. Co ciekawe, podczas renowacji w 2010 roku odkryto pod Sukiennicami ślady dawnego średniowiecznego Krakowa – można je zobaczyć w podziemnym muzeum „Rynek Podziemny”.
Sukiennice nigdy nie zasypiają. Wieczorem, gdy arkady podświetlane są ciepłym światłem, krakowski handel nadal tętni życiemW lokalach wokół Sukiennic możesz złapać oddech przy kawie, obserwując miejski gwar. nie bez powodu mówimy „spotkamy się pod Sukiennicami” – od wieków to centralny punkt orientacyjny miasta i serce krakowskiej starówki.
Na Rynku warto odwiedzić Muzeum Podziemia Rynku prezentujące wykopaliska archeologiczne sprzed 700 lat. W Sukiennicach znajdziemy targowisko z pamiątkami oraz Galerię Sztuki Polskiej XIX wieku
Wyobraź sobie, że schodzisz po schodach w głąb krakowskiego Rynku i nagle cofasz się o siedem wieków! Muzeum Podziemia Rynku to podróż w czasie do średniowiecznego Krakowa. Na głębokości 4 metrów pod obecnym poziomem płyty odkryto prawdziwe skarby – pozostałości dawnych kramów, warsztatów rzemieślniczych i fragmenty najstarszych budowli. Multimedia i hologramy sprawiają, że historia ożywa na twoich oczach. Najbardziej zaskakuje chyba odkryty przypadkiem cmentarz wampirów – szkielety pochowane ze specjalnymi zabezpieczeniami, by zmarli nie powrócili do świata żywych!
Na powierzchni królują Sukiennice – handlowe serce miasta od XIV wieku. Choć kiedyś sprzedawano tu głównie sukno (stąd nazwa), dziś to raj dla poszukiwaczy pamiątek z Krakowa. Znajdziesz tu wszystko – od tradycyjnych wyrobów z drewna, przez biżuterię z bursztynu, po zabawne krakowskie gadżety. Kupcy potrafią być namolni, ale warto się potargować – ceny zwykle można zbić nawet o 30%. Miejscowi mówią, że „kto w Sukiennicach nie był, ten w Krakowie nie był” – coś w tym jest!
Na piętrze Sukiennic czeka Galeria Sztuki Polskiej XIX wieku – oddział Muzeum Narodowego. To nie jest nudna galeria z obrazami! Zobaczysz tu kultowe dzieła, które znasz z podręczników – gigantyczne płótno „Hołd pruski” Matejki (ma prawie 11 metrów szerokości!), „szał uniesień” Podkowińskiego czy „Czwórka” Chełmońskiego. Moim faworytem jest „Babie lato” Chełmońskiego – kiedy się w nie wpatrujesz, niemal czujesz na twarzy powiew jesiennego wiatru. Galeria organizuje też nocne zwiedzanie przy lampkach wina – warto sprawdzić terminy, bo to zupełnie inne doświadczenie niż standardowa wizyta.
Najlepszy czas na fotografowanie to wczesny poranek (przed 8:00) lub złota godzina przed zachodem słońca. Muzeum Podziemia kosztuje około 30 zł, a parking w centrum to wydatek 5-10 zł/h – lepiej korzystać z transportu publicznego
Światło w Krakowie potrafi być magiczne, szczególnie bladym świtem, gdy Wawel budzi się do życia. Jeśli marzysz o pięknych zdjęciach bez tłumów turystów, nastaw budzik na 6:00 rano.Rynek Główny jest wtedy niemal pusty, a delikatne promienie słońca otulają kamienice ciepłym blaskiem. Podobnie złota godzina przed zachodem (około 18:00-20:00, zależnie od pory roku) sprawia, że nawet pospolite zaułki Kazimierza wyglądają jak z pocztówki.
Muzeum Podziemia Rynku to prawdziwa perełka, ale warto wiedzieć, że bilet normalny kosztuje 30 zł, ulgowy 24 zł. W sezonie letnim kolejki potrafią być kosmiczne, więc najlepiej kupić bilety online z wyprzedzeniem. Mało kto wie, że w poniedziałki od października do marca wejście jest tańsze – tylko 22 zł za bilet normalny. Jeśli lubisz zwiedzać bez pośpiechu, zarezerwuj sobie minimum 1,5 godziny na ekspozycję.
Poruszanie się samochodem po centrum Krakowa to istny koszmar. Parking podziemny pod Galerią Krakowską kosztuje 5 zł za pierwszą godzinę, ale już przy Wawelu zapłacisz 10 zł za 60 minut postoju. Strefy parkowania działają od poniedziałku do piątku (10:00-20:00) i w soboty (10:00-14:00) – poza tym czasem nie płacisz, ale znalezienie wolnego miejsca graniczy z cudem. Lepiej więc przesiąść się na komunikację miejską – bilet 20-minutowy to wydatek 4 zł, a całodzienny tylko 16 zł.
Krakowski tramwaj to najprostszy sposób na poruszanie się między głównymi atrakcjami. Linia nr 8 łączy dworzec główny z Kazimierzem, a numer 10 zawiezie cię na Wawel. Nie ma co kombinować z przesiadkami – większość zabytków znajduje się w zasięgu krótkiego spaceru od przystanków. A jeśli złapie cię głód podczas zwiedzania, odpuść sobie restauracje przy Rynku, gdzie za przeciętny obiad zapłacisz 60-80 zł. Zejdź dwie uliczki dalej, a znajdziesz miejscówki dla lokalnych, gdzie za podobne danie wydasz 30-40 zł.
2. Kościół Mariacki
Ponad rynkiem Krakowa wznoszą się charakterystyczne, nierówne wieże. To – prawdziwa perła polskiej gotyckiej architektury i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta. Nawet jeśli nie jesteś fanem zabytków sakralnych, ten obiekt po prostu musisz zobaczyć na własne oczy. Z daleka prezentuje się imponująco, ale to, co kryje się w środku, naprawdę powala na kolano!
Co godzinę z wyższej wieży mariackiej rozbrzmiewa hejnał – melodia, która urywa się w pół dźwięku. Legenda głosi, że hejnalista został trafiony tatarską strzałą, gdy ostrzegał miasto przed najazdem. Dziś możesz wejść na tę samą wieżę (tylko w sezonie i za dodatkową opłatą) i podziwiać panoramę Krakowa z wysokości 54 metrów. Warto to zrobić, choć schody są strome, a przejście wąskie – trzeba się nieźle natrudzić. Za to widok na Sukiennice, Wawel i całe Stare Miasto – bezcenny!
Prawdziwym skarbem kościoła jest ołtarz Wita Stwosza – największy średniowieczny ołtarz w Europie. Ta drewniana konstrukcja ma prawie 13 metrów wysokości i 11 metrów szerokości. Jej kolorowe, rzeźbione figury przedstawiają sceny z życia Maryi i Jezusa z taką ekspresją i realizmem, że trudno uwierzyć, iż powstały ponad 500 lat temu. Mało kto wie, że podczas II wojny światowej Niemcy wywieźli ołtarz do Norymbergi, a Polacy odnaleźli go dopiero po wojnie ukrytego w piwnicach tamtejszego zamku. Żeby zobaczyć ołtarz w pełnej krasie, musisz trafić na moment, gdy jest otwarty – zazwyczaj od 11:50 do zamknięcia kościoła.
Wnętrze kościoła oszałamia bogactwem kolorów. Polichromia autorstwa Jana Matejki pokrywa ściany wzorami geometrycznymi i roślinnymi w intensywnych barwach. do tego witraże, które przy słonecznej pogodzie rzucają kolorowe światło na posadzkę i ściany. Koniecznie zwróć uwagę na największy i najpiękniejszy z nich – witraż nad głównym wejściem przedstawiający tronującego Boga Ojca w momencie stwarzania świata. W bocznej kaplicy zobaczysz też niesamowite, srebrne barokowe tabernakulum w kształcie kuli ziemskiej – to prawdziwy majstersztyk złotnictwa!
Jeśli chcesz zwiedzić kościół bez tłumów turystów, najlepiej przyjdź rano, tuż po otwarciu, albo późnym popołudniem. W sezonie letnim bywa tu naprawdę tłoczno, a wtedy ciężko w spokoju podziwiać detale. Wstęp do głównej nawy jest darmowy, ale za wejście do prezbiterium (tam gdzie stoi ołtarz Stwosza) trzeba zapłacić kilkanaście złotych. Kasa znajduje się po lewej stronie od wejścia. Miejsce obowiązkowe na mapie każdego, kto odwiedza Kraków!
Bazylika mariacka słynie z legendarnego hejnału, odgrywanego co godzinę z wyższej wieży. Tradycja ta upamiętnia strażnika, który ostrzegł miasto przed najazdem tatarskim, a melodia urywa się nagle na pamiątkę strzały, która miała przebić gardło trębacza
Hejnał mariacki to nie tylko melodia – to żywy symbol Krakowa i fragment jego bogatej historii. Co godzinę, na cztery strony świata, strażnik ogniowy wygrywana krótką, urwaną nagle melodię z wieży Bazyliki Mariackiej. Dźwięk, który niesie się nad Rynkiem Głównym, słychać również w transmisjach radiowych w południe, dzięki czemu stał się on rozpoznawalny w całej Polsce.
Melodia hejnału urywa się niespodziewanie w kulminacyjnym momencie. Według legendy, podczas najazdu tatarskiego w 1241 roku, strażnik miejski zobaczył zbliżające się wojska i zaczął grać alarm na trąbce. Ostrzegawczy sygnał pozwolił mieszkańcom zamknąć bramy miejskie i przygotować się do obrony. niestety, czujnego wartownika dopadła tatarska strzała, która przebiła mu gardło, przerywając melodię w pół nuty. Na pamiątkę tego bohaterskiego czynu, hejnaliści do dziś kończą melodię dokładnie w tym samym momencie.
Służba hejnalistów to robota z dziada pradziada. Obecnie pełni ją ośmiu strażaków, którzy zmieniają się co dobę. Każdy z nich wchodzi na wieżę co godzinę, pokonując 272 kręte stopnie. Ciekawostką jest, że od 1927 roku funkcję tę pełnią wyłącznie strażacy, a niektórzy hejnaliści to przedstawiciele rodzin, w których tradycja ta przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Co więcej, melodia hejnału, choć teoretycznie prosta, wymaga nie lada umiejętności – grana jest na wysokości około 54 metrów, często w trudnych warunkach atmosferycznych, na instrumencie bez wentyli.
Sam instrument też ma swoją historię – współczesny hejnalista używa specjalnej trąbki bez wentyli, podobnej do średniowiecznych instrumentów. Dźwięk musi być mocny i czysty, by przebił się przez miejski gwar i dotarł do najdalszych zakątków Rynku. Kiedyś hejnał miał funkcję praktyczną – oznajmiał otwarcie i zamknięcie bram miasta oraz ostrzegał przed niebezpieczeństwem. Dziś pełni rolę symboliczną, będąc jednym z najstarszych nieprzerwanych muzycznych tradycji w Europie.
Warto wiedzieć, że możemy na własne oczy zobaczyć hejnalistę podczas jego służby. Wystarczy chwilę przed pełną godziną stanąć na Rynku i spojrzeć w kierunku wyższej wieży Mariackiej – w małym okienku pojawi się postać trębacza. Dla tych, którzy chcą poznać historię hejnału z bliska, istnieje możliwość umówienia się na krótkie spotkanie z hejnalistą po zakończeniu grania. Trzeba tylko wcześniej ustalić to z pracownikami Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.
Główną atrakcją wnętrza jest monumentalny ołtarz Wita Stwosza – arcydzieło późnogotyckiej rzeźby z lat 1477-1489, przedstawiające sceny z życia Maryi. Ołtarz ma 13 metrów wysokości i 11 szerokości
Ołtarz Wita Stwosza to nie tylko ozdoba Bazyliki Mariackiej, ale prawdziwy klejnot średniowiecznej sztuki rzeźbiarskiej. mistrz Stwosz wraz z pomocnikami pracował nad tym monumentalnym dziełem przez 12 lat, używając drewna lipowego do głównych figur i dębowego do konstrukcji. Na co dzień możemy podziwiać zamknięty ołtarz, przedstawiający sceny z życia Maryi i Jezusa na skrzydłach bocznych, ale podczas ważnych świąt kościelnych ołtarz jest otwierany, ukazując swoje pełne piękno.
W centralnej części ołtarza znajduje się scena Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny otoczonej apostołami. Postacie mają niemal naturalną wielkość i wyrażają niezwykle żywe emocje – to prawdziwy teatr uczuć wykuty w drewnie. Co ciekawe, twarze niektórych apostołów są podobno wzorowane na mieszkańcach ówczesnego Krakowa. Szczegóły ich szat, zmarszczki na twarzach i ekspresyjne gesty sprawiają, że choć minęło ponad 500 lat, figury wciąż wydają się być pełne życia.
Historia ołtarza mogłaby posłużyć za scenariusz filmu sensacyjnego. Podczas II wojny światowej Niemcy wywieźli go do Norymbergi, a po wojnie został odnaleziony przez polskiego profesora Karola Estreichera, który zorganizował jego powrót do Polski. Szafa ołtarzowa waży ponad 12 ton, a największe figury mają ponad 2,7 metra wysokości. Podczas ostatniej renowacji zakończonej w 2021 roku odkryto, że pierwotne kolory ołtarza były znacznie intensywniejsze – dominowały złoto, czerwień i błękit, co musiało robić oszałamiające wrażenie na wiernych w słabo oświetlonej świątyni.
Ciekawostką jest, że Wit Stwosz podpisał swoje dzieło w dość niecodzienny sposób – na ławce, na której siedzi jedna z postaci, wyrzeźbił autoportret. Mistrz przedstawił siebie w roboczym stroju, z narzędziami rzeźbiarskimi. Wypatrywanie tego detalu to niezła zabawa dla zwiedzających. Warto też zwrócić uwagę na ekspresyjne fałdowania szat, które są znakiem rozpoznawczym stylu Stwosza i świadczą o jego nieprawdopodobnym kunszcie technicznym.
Żeby dobrze obejrzeć ołtarz ,najlepiej przyjść rano, kiedy w kościele jest mniej turystów. Warto też wziąć ze sobą lornetkę – dzięki niej można dostrzec drobne detale umieszczone wysoko. Polecam też poszukać przewodnika lub skorzystać z audioprzewodnika, bo bez objaśnień można przegapić wiele symbolicznych elementów i ukrytych znaczeń tego arcydzieła, które nie bez powodu nazywane jest „Biblią dla niepiśmiennych”.
Kościół otwarty jest dla turystów w godzinach 11:30-18:00 (poza czasem mszy). Wstęp do wnętrza kosztuje około 15 zł, a wejście na wieżę – 15-20 zł. Fotografowanie jest dozwolone po uiszczeniu dodatkowej opłaty (około 5 zł)
Jeśli planujesz zwiedzanie kościoła, warto dokładnie zapoznać się z zasadami. Godziny otwarcia dla turystów (11:30-18:00) zostały specjalnie dostosowane, by nie kolidować z nabożeństwami. Pamiętaj, że w trakcie mszy zwiedzanie nie jest możliwe – to przecież przede wszystkim miejsce kultu, a dopiero potem atrakcja turystyczna.
Podstawowy bilet wstępu kosztuje około 15 złotych i daje dostęp do głównej części świątyni. Jeśli jednak chcesz zobaczyć panoramę miasta z wieży, musisz dorzucić jeszcze 15-20 złotych. Uwaga! Wejście na wieżę to niezła wspinaczka po krętych, często wąskich schodach – nie polecam osobom z problemami ruchowymi czy lękiem wysokości. Za to widoki na dachu Krakowa są tego warte!
Miłośnicy fotografii powinni przygotować dodatkowe 5 złotych. Robienie zdjęć we wnętrzu wymaga specjalnego pozwolenia, które uzyskasz po uiszczeniu tej opłaty. To nie jest żaden wymysł – podobne zasady obowiązują w wielu zabytkowych obiektach sakralnych. Pieniądze z opłat fotograficznych często przeznaczane są na konserwację bezcennych zabytków, więc warto spojrzeć na to jak na swój mały wkład w ochronę dziedzictwa kulturowego. Zresztą, pięć złotych to przecież tyle co duża kawa na mieście, a wrócisz do domu z niepowtarzalnymi zdjęciami.
Najlepiej zaplanować wizytę poza godzinami mszy świętych i przyjść wcześniej, by uniknąć kolejek, szczególnie przy wejściu na wieżę
Wizyta w najwspanialszych krakowskich świątyniach bywa czasem jak loteria – możesz trafić na spokojny moment lub wpaść w sam środek turystycznego oblężenia. Najlepszym rozwiązaniem jest sprawdzenie godzin mszy świętych jeszcze przed wyruszeniem w drogę. Z doświadczenia wiemy, że tuż przed i po nabożeństwach panuje największy ruch, który może skutecznie pokrzyżować nasze plany zwiedzania.
Jeśli marzysz o wejściu na wieżę Kościoła Mariackiego czy Wawelu, przyjedź co najmniej pół godziny przed otwarciem kas biletowych. Można zaoszczędzić wtedy nawet godzinę stania w kolejce, szczególnie w sezonie letnim. Zimą sytuacja wygląda znacznie lepiej, choć w weekendy nadal trzeba się nastawić na dłuższe oczekiwanie. Wielu turystów nie wie, że na niektóre wieże obowiązują limity wejść, a bilety na konkretne godziny wyprzedają się błyskawicznie.
Warto mieć na uwadze, że czwartki są zazwyczaj dniem darmowego wstępu do wielu krakowskich zabytków sakralnych. Teoretycznie to świetna okazja, by zaoszczędzić, ale w praktyce – lepiej omijać ten dzień szerokim łukiem, chyba że lubisz oglądać zabytki w tłumie jak na dworcu głównym w godzinach szczytu. Zamiast tego spróbuj przyjść w poniedziałek lub wtorek rano, kiedy większość wycieczek zorganizowanych dopiero dojeżdża do Krakowa, a indywidualni turyści jeszcze śpią.
Jak się ubrać? To niby drobnostka, ale może uratować twoje zwiedzanie. Wiele osób nie zostaje wpuszczonych do świątyń z powodu nieodpowiedniego stroju. Zakryte ramiona i kolana to absolutne minimum, nawet podczas upałów. Nie ma nic gorszego niż dotarcie na miejsce i zostanie odprawionym z kwitkiem, bo mamy na sobie szorty. Uwaga dla fotografów – w wielu miejscach obowiązują dodatkowe opłaty za możliwość robienia zdjęć, warto więc mieć przy sobie drobne.
3. Wawel
to prawdziwe serce historyczne Krakowa, miejsce, które po prostu musisz odwiedzić, będąc w mieście. Ta wapienna skała górująca nad Wisłą skrywa w sobie ponad tysiąc lat polskiej historii. Zamek Królewski i Katedra na u to nie tylko zabytki – to symbole polskiej państwowości i dumy narodowej. Z którą z legend skich spotkałeś się pierwszy raz? Z tą o smoku, o pani skiej czy może o czakramie energetycznym?
Katedra ska to miejsce, gdzie mieli swój ostatni spoczynek polscy królowie. Spacerując między królewskimi grobowcami poczujesz, jak historia ożywa pod twoimi stopami. Koniecznie zajrzyj do Kaplicy zygmuntowskiej – to prawdziwy majstersztyk renesansu, ze złotą kopułą widoczną z daleka. A dzwon Zygmunta? Słyszałeś, że dotknięcie go lewą ręką przynosi szczęście? Chociaż dzisiaj to raczej niemożliwe, tradycja ta wciąż żyje w opowieściach krakowian.
Na zamkowych dziedzińcach możesz poczuć się jak w podróży przez epoki – od romańskich murów po renesansowe arkady. Komnaty królewskie zachwycają arrasami Zygmunta Augusta,które cudem przetrwały wojenne zawieruchy. Mało kto wie, że podczas II wojny światowej zostały one potajemnie wywiezione do Kanady, by uchronić je przed niemieckimi grabieżcami. A jeśli szukasz czegoś naprawdę unikalnego, zejdź do Smoczej Jamy – mały turysta będzie zachwycony, gdy zobaczy ziejącego ogniem smoka stojącego przed wejściem do jaskini. Ta metalowa rzeźba odpala płomienie co kilka minut i zawsze zbiera wokół siebie tłum roześmianych dzieciaków.
Warto zaplanować co najmniej pół dnia na zwiedzanie całego kompleksu Wawelskiego. Letnie miesiące to czas ogromnych kolejek, więc albo wybierz się tu wcześnie rano, albo rozważ wizytę poza głównym sezonem. Fajnym patentem jest zakup biletów online – zaoszczędzisz sporo czasu. Na u regularnie odbywają się wystawy czasowe, więc nawet jeśli byłeś tu już kilka razy, zawsze możesz odkryć coś nowego.
Z tarasu widokowego przy Baszcie Sandomierskiej zobaczysz panoramę Krakowa, która zapiera dech w piersiach. Stąd widać zakole Wisły, Kazimierz i spory kawałek Starego Miasta. Mówi się, że to jedno z najlepszych miejsc na romantyczne zdjęcia o zachodzie słońca. Sam najpiękniej prezentuje się wieczorem, gdy iluminacja podkreśla monumentalny charakter budowli. Jeśli masz ochotę, obejdź wzgórze dookoła – spacer u stóp skich murów ma swój niepowtarzalny urok.
Wzgórze Wawelskie to kompleks obejmujący Zamek Królewski, Katedrę oraz Smoczą Jamę. Każda z tych atrakcji wymaga osobnego biletu, a niektóre ekspozycje (jak Skarbiec i Zbrojownia) mają limitowaną liczbę wejść dziennie
Wzgórze Wawelskie to prawdziwy skarb Krakowa, gdzie na niewielkiej przestrzeni zgromadzono perły polskiej historii. Zamek Królewski zachwyca bogactwem komnat i niezwykłością eksponatów. Warto zaplanować zwiedzanie z wyprzedzeniem – szczególnie jeśli chcesz odwiedzić skarbiec i Zbrojownię, które mają dziennie tylko kilka tur z ograniczoną liczbą wejść. Bilety na te ekspozycje znikają jak świeże bułeczki, zwłaszcza w sezonie letnim!
Katedra Wawelska kryje w sobie królewskie grobowce, kaplicę Zygmuntowską i legendarny Dzwon Zygmunta. Na szczyt dzwonnicy wchodzi się wąskimi schodami, co nie jest łatwe, ale widok rekompensuje wysiłek. Co ciekawe, wiele osób nie wie, że do krypty św. Leonarda, gdzie spoczywają narodowi bohaterowie, potrzebny jest osobny bilet. Na miejscu można też dokupić wejście na wieżę z Dzwonem Zygmunta – polecam, choć trzeba się nieźle namachać po krętych schodach.
Na końcu zwiedzania warto zajrzeć do Smoczej Jamy – jaskini owianej legendą o wawelskim smoku. Zejście do niej prowadzi z dziedzińca zewnętrznego, a przy wyjściu czeka metalowa rzeźba ziejącego ogniem smoka. Nie każdy wie, że smok zieje ogniem co kilka minut – cierpliwość popłaca! Jama jest stosunkowo krótka (tylko 81 metrów), ale dzieciaki mają z niej niezłą frajdę. zimą bywa zamknięta ze względów bezpieczeństwa, więc sprawdź to przed wizytą.
Kluczową sprawą przy zwiedzaniu Wawelu jest dobra organizacja czasu. Na każdą atrakcję potrzebny jest oddzielny bilet, a wejścia na popularne ekspozycje (jak Komnaty Królewskie) odbywają się co 20 minut. Jeśli planujesz zobaczyć więcej niż jedną część kompleksu, lepiej kupić bilety online z wyprzedzeniem. W sezonie wysokim kolejki do kas potrafią ciągnąć się jak wąż – szkoda na nie tracić drogocennego czasu zwiedzania.
Mało kto pamięta, że oprócz głównych atrakcji warto zajrzeć do mniej znanych miejsc, jak Ogrody Królewskie, które są świetnym miejscem na chwilę oddechu. Po intensywnym zwiedzaniu można tam przysiąść na ławce z widokiem na Wisłę. Całe Wzgórze Wawelskie można obejść dookoła, co daje możliwość spojrzenia na zamek z różnych perspektyw – to żaden koszt, a widoki są kapitalne!
Najcenniejszymi zbiorami zamku są arrasy flamandzkie z kolekcji Zygmunta Augusta oraz insygnia koronacyjne w Skarbcu Koronnym, w tym słynna Corona Regni (Korona Zygmuntowska)
Wawel skrywa prawdziwe skarby narodowe. Arrasy flamandzkie to kolekcja 142 wspaniałych tkanin, które Zygmunt August zamówił w Brukseli w latach 1550-1565. Nie każdy wie, że podczas II wojny światowej zostały wywiezione do Kanady, gdzie przeczekały zawieruchę wojenną, by wrócić do Polski w 1961 roku. Najsłynniejsze przedstawiają sceny biblijne oraz zwierzęta w bajkowych krajobrazach. ich żywe kolory i misterna robota do dziś robią piorunujące wrażenie!
W skarbcu Koronnym czeka na nas prawdziwa gratka – polskie insygnia koronacyjne. Najważniejszym eksponatem jest Corona regni, zwana również koroną Zygmuntowską. To właśnie nią koronowano niemal wszystkich naszych władców od XIV wieku! Wykonana ze złota, ozdobiona drogimi kamieniami i perłami, reprezentuje potęgę dawnej Polski. Choć oryginalne insygnia koronacyjne zostały zrabowane przez Prusaków w 1795 roku, to co zobaczymy w skarbcu wawelskim to bezcenne regalia pogrzebowe królów i królowych.
Oprócz korony w skarbcu znajdziemy też szczerbiec – miecz koronacyjny polskich królów. Ma on charakterystyczne wyszczerbienie na ostrzu, co według legendy powstało, gdy Bolesław Chrobry uderzył nim w Złotą Bramę kijowa. Miecz ten to nie tylko symbol władzy, ale też jeden z niewielu oryginalnych przedmiotów, który przetrwał zawieruchy dziejowe. Podczas zwiedzania warto zwrócić uwagę na tajemnicze inskrypcje na jego głowni, które do dziś są przedmiotem sporów wśród historyków.
Kolekcję uzupełniają inne królewskie przedmioty – jabłko i berło koronacyjne. Choć to rekonstrukcje, zostały wykonane z niezwykłą dbałością o szczegóły. W gablotach można też podziwiać broń ceremonialną, paradne zbroje oraz osobiste przedmioty należące do polskich władców. Każdy obiekt ma swoją fascynującą historię, a przewodnicy potrafią o nich opowiadać godzinami.
Zwiedzanie skarbca najlepiej zaplanować w pierwszej części dnia – wtedy tłumy są mniejsze i można spokojnie nacieszyć oczy królewskimi skarbami. Na oglądanie samych tylko arrasów warto zarezerwować przynajmniej pół godziny. Skarbiec i kolekcja arrasów to dwie osobne ekspozycje, więc dobrze sprawdzić aktualny cennik i godziny otwarcia. Łatwo stracić poczucie czasu, podziwiając te bezcenne skarby naszej historii!
Pod wzgórzem znajduje się Smocza Jama związana z legendą o smoku wawelskim, który terroryzował miasto, aż został pokonany przez sprytnego szewczyka Skubę
U stóp majestatycznego Wzgórza Wawelskiego kryje się tajemnicza Smocza Jama – jaskinia, która jest nieodłącznym elementem jednej z najbardziej znanych polskich legend. To właśnie tutaj, według pradawnej opowieści, mieszkał straszliwy smok, który siał postrach wśród mieszkańców Krakowa. Wejście do jaskini znajduje się na zachodnim zboczu wzgórza i prowadzi przez metalowe schody w dół, gdzie można zobaczyć komorę o długości 81 metrów.
Historia o smoku wawelskim to nie tylko bajka na dobranoc. Legenda głosi, że bestia wychodziła z jamy, by porywać bydło i młode dziewczęta. Król Krak obiecał rękę swojej córki śmiałkowi, który pokona potwora. wielu rycerzy próbowało, ale żaden nie dał rady. Dopiero sprytny szewczyk Skuba wpadł na genialny pomysł - wypchał barana siarką i podrzucił go smokowi przed jaskinią. Po zjedzeniu takiej „przekąski” smok poczuł nieznośne pragnienie. Zaczął pić wodę z Wisły, pił i pił, aż w końcu pękł!
Dziś przed wejściem do Smoczej Jamy stoi spiżowy pomnik smoka, który co kilka minut zieje prawdziwym ogniem. To jedna z ulubionych atrakcji najmłodszych turystów. Sama jaskinia jest udostępniona do zwiedzania – możesz wejść do niej schodami z dziedzińca zamkowego i przejść całą trasę turystyczną. Pamiętaj tylko, że wewnątrz jest dość chłodno, nawet latem warto mieć ze sobą coś do narzucenia. ciekawostka: w trakcie badań archeologicznych w Smoczej Jamie znaleziono kości zwierząt plejstoceńskich, w tym… nosorożca włochatego!
Zwiedzanie Smoczej Jamy trwa zazwyczaj około 20 minut i jest świetnym dopełnieniem wizyty na Wawelu. Choć legenda o smoku to bajka, miała ona swoje odzwierciedlenie w herbie Krakowa. Warto też wiedzieć, że postać szewczyka Skuby stała się symbolem sprytu i inteligencji, które potrafią pokonać nawet największe zagrożenie. No bo kto by pomyślał, że zwykły chłopak pokona bestię, z którą nie poradzili sobie najdzielniejsi rycerze?
Na pełne zwiedzanie kompleksu wawelskiego potrzeba minimum 3-4 godzin. Bilety warto rezerwować online z wyprzedzeniem, szczególnie w sezonie. Pierwsza niedziela każdego miesiąca to dzień darmowego wstępu do wybranych ekspozycji
Zamek Królewski na Wawelu to bez wątpienia serce historycznej Polski. Zwiedzanie całego kompleksu wawelskiego to nie spacer na godzinkę – potrzebujesz minimum 3-4 godzin, żeby ogarnąć najważniejsze punkty. Komory Królewskie, Katedra z Dzwonem Zygmunta, Smocza Jama - każde z tych miejsc ma swoją własną trasę zwiedzania i wymaga osobnego biletu, więc warto zaplanować wizytę z głową.
Latem kolejki do kas potrafią ciągnąć się jak wąż przez dziedziniec. Najlepszy lifehack? Kup bilety online przynajmniej kilka dni przed planowaną wizytą. Szczególnie jeśli marzysz o wejściu do Skarbca Koronnego czy Prywatnych Apartamentów Królewskich – tam liczba wejść dziennie jest ograniczona i bilety znikają błyskawicznie. Pamiętaj, że niektóre wystawy mają stałe godziny wejść,więc nie spóźnij się na swój „slot”!
Pierwsza niedziela miesiąca to prawdziwy raj dla oszczędnych - dostępne są darmowe wejściówki na wybrane ekspozycje. Haczyk? Rozchodzą się one jak świeże bułeczki, więc trzeba przyjść grubo przed otwarciem. Warto wiedzieć, że darmowe wejścia tego dnia dotyczą tylko części wystaw – zazwyczaj są to Reprezentacyjne Komnaty Królewskie i Wystawa „Wawel Zaginiony”. Smocza Jama czy wejście na Dzwon Zygmunta nadal wymaga wykupienia biletu.
Jeśli zależy ci na spokojnym zwiedzaniu, unikaj weekendów i środka dnia. Najlepsze godziny to rano, zaraz po otwarciu (9:30-11:00) lub późne popołudnie (po 16:00). W lipcu i sierpniu tłumy są niemal gwarantowane o każdej porze, ale poza sezonem, zwłaszcza od listopada do marca, możesz cieszyć się królewskimi komnatami bez przepychania się łokciami. Zimą Smocza Jama jest zamknięta, więc jeśli marzy ci się spotkanie ze smokiem wawelskim, planuj wizytę w cieplejszych miesiącach.
Na Wawelu obowiązują różne zasady fotografowania – w niektórych miejscach możesz robić zdjęcia bez lampy, w innych jest to całkowicie zabronione. Warto zabrać ze sobą wygodne buty – nawierzchnia dziedzińców jest brukowana, a na trasach zwiedzania jest sporo schodów. Przewodniki po Wawelu są dostępne w kilkunastu językach, ale jeśli chcesz naprawdę zagłębić się w historię tego miejsca, warto rozważyć wynajęcie licencjonowanego przewodnika lub skorzystanie z audioprzewodnika.
4. Kazimierz
Krakowski to miejsce, gdzie historia dosłownie wisi w powietrzu. Ta dawna dzielnica żydowska kryje w sobie prawdziwy labirynt wąskich uliczek, które opowiadają historię współistnienia dwóch kultur przez stulecia. Najważniejszym punktem zwiedzania jest plac Nowy z charakterystyczną okrągłą budką, gdzie możesz zjeść najlepszą zapiekankę w mieście – miejscowi mówią na nią „krakus na wypasie”. Szczególnie wieczorami plac tętni życiem, a turyści mieszają się z mieszkańcami przy stolikach okolicznych knajpek.
Synagoga Remuh i przyległy stary cmentarz żydowski to miejsca, które zatrzymują czas. Nagrobki pochodzące nawet z XVI wieku przechylają się od starości, a wiele z nich pokrywają małe kamyki pozostawione przez odwiedzających – zgodnie z żydowską tradycją. Warto wiedzieć, że na cmentarzu pochowany jest rabin Mojżesz Isserles, którego grób jest celem pielgrzymek żydów z całego świata. Sam cmentarz cudem przetrwał wojnę – Niemcy użyli nagrobków do wybrukowania obozowych dróg, ale po wojnie wiele macew udało się odnaleźć i przywrócić.
Ulica Szeroka to serce a, gdzie kręcono sceny do „Listy Schindlera”. Tutaj warto wpaść do Ariel – restauracji serwującej dania kuchni żydowskiej. Ich czulent podawany w szabat to prawdziwa bomba smakowa! raz w roku, podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej, ulica zamienia się w gigantyczną scenę koncertową. Tysiące ludzi tańczy wtedy do dźwięków muzyki klezmerskiej – to wydarzenie, które trzeba chociaż raz przeżyć. Jeśli jesteś miłośnikiem staroci, koniecznie wpadnij na bazar Judah Square odbywający się w każdą niedzielę – można tam znaleźć prawdziwe perełki od przedwojennych monet po stare gramofony.
Kazimierz, niegdyś odrębne miasto, stał się dzielnicą żydowską Krakowa, gdzie przed II wojną światową żyło około 65 000 Żydów. dziś to miejsce odrodzenia kultury żydowskiej w Polsce
Kazimierz to dzielnica, która opowiada własną, wyjątkową historię. Powstała w 1335 roku jako oddzielne miasto, założone przez Kazimierza Wielkiego, a do Krakowa została włączona dopiero w 1800 roku. Z czasem stała się centrum życia żydowskiego, gdzie rozwijał się handel, rzemiosło i kultura. Przed wojną na tych ulicach rozbrzmiewał jidysz, działały synagogi i funkcjonowały liczne sklepy żydowskie.
Tragedia Holocaustu brutalnie przerwała wielowiekową obecność Żydów w Kazimierzu. Z 65 tysięcy krakowskich Żydów wojnę przeżyło zaledwie kilka tysięcy. Przez dekady dzielnica popadała w zapomnienie – zniszczone kamienice, opuszczone synagogi i cmentarze. Dopiero lata 90. XX wieku przyniosły prawdziwe odrodzenie. Niemałą rolę odegrał tu Steven Spielberg, kręcąc w Kazimierzu sceny do „Listy Schindlera”, co zwróciło oczy świata na to miejsce.
Dziś Kazimierz tętni życiem. Wokół placu Nowego, nazywanego przez miejscowych „Żydowskim”, znajdziecie charakterystyczne okrągłe stoisko z zapiekankami, które stały się kulinarną wizytówką dzielnicy. Co roku w czerwcu odbywa się tu Festiwal Kultury Żydowskiej, jeden z największych tego typu w Europie. W dawnych żydowskich domach modlitwy powstały klimatyczne kawiarnie, księgarnie i galerie sztuki. Na tutejszych ulicach usłyszycie muzykę klezmerską, a w restauracjach skosztujecie tradycyjnej kuchni żydowskiej.
najważniejsze zabytki Kazimierza to synagoga Remuh z XVI wieku – jedyna, w której nadal regularnie odbywają się nabożeństwa, oraz przylegający do niej stary cmentarz, gdzie pochowani są wybitni rabini i uczeni. Warta odwiedzenia jest też monumentalna synagoga Tempel z XIX wieku oraz synagoga Izaaka. Na ulicy Szerokiej, która kiedyś była głównym placem żydowskiego miasta, zachował się kompletny układ urbanistyczny dawnej dzielnicy.
Kazimierz nie jest jednak skansenem – to żywa dzielnica, gdzie przenikają się historia i nowoczesność. obok tradycyjnych zakładów rzemieślniczych wyrastają modne knajpki i galerie sztuki współczesnej. W dawnej żydowskiej mykwie mieści się dziś elegancki hotel, a na podwórkach kamienic organizowane są koncerty i pokazy filmowe. Ta autentyczna mieszanka sprawia, że dzielnica ma swój niepowtarzalny charakter, daleki od wymuszonej, turystycznej atrakcji.
Wśród najważniejszych synagog warto odwiedzić: Starą Synagogę (obecnie muzeum), Synagogę Remuh z przyległym cmentarzem oraz reformowaną Synagogę Tempel
Kraków to prawdziwa skarbnica żydowskiego dziedzictwa, a Kazimierz kryje w sobie niezwykłe judaistyczne perełki. Stara Synagoga to najstarsza zachowana bóżnica w Polsce – istna podróż w czasie! Dziś mieści muzeum z imponującą kolekcją judaików. znajdziesz tu wszystko: od ceremonialnych świeczników po tradycyjne stroje. Budynek sam w sobie to kawał historii – pochodzi z XV wieku, a jego renesansowa bryła z charakterystycznymi attykami robi wrażenie nawet na osobach, które zwykle przechodzą obok zabytków z nosem w telefonie.
synagoga Remuh to z kolei miejsce, gdzie wciąż tętni życie religijne. Jako jedyna w Krakowie nadal regularnie służy miejscowej gminie żydowskiej. Nie jest może tak okazała jak inne, ale ma w sobie coś, co przyciąga. Obok niej znajduje się stary cmentarz z XVI wieku, gdzie pochowany jest rabin Mojżesz Isserles (zwany Remuh) – stąd nazwa całego kompleksu. Cmentarz to istne muzeum pod gołym niebem, z nagrobkami pokrytymi symbolami i hebrajskimi inskrypcjami. Najbardziej charakterystyczne są macewy z wyrytymi zwierzętami, kwiatami czy przedmiotami symbolizującymi zawód lub przymioty zmarłego.
Synagoga Tempel reprezentuje zupełnie inny nurt judaizmu – reformowany, który pojawił się w XIX wieku. Jej bogato zdobione wnętrze z kolorowymi witrażami i organami (nietypowymi dla tradycyjnych synagog) pokazuje, jak różnorodna była kultura żydowska. W przeciwieństwie do surowych, ortodoksyjnych bóżnic, Tempel miała być miejscem modlitwy dostosowanym do nowoczesnego świata. Co ciekawe, to jedna z niewielu synagog w Polsce, której Niemcy nie wysadzili podczas II wojny światowej – zamiast tego urządzili w niej magazyn. W 2000 roku przeszła gruntowny remont i odzyskała dawny blask, choć ceremonie odbywają się tu tylko przy wyjątkowych okazjach.
Centrum życia dzielnicy stanowi ulica Szeroka, gdzie corocznie odbywa się Festiwal Kultury Żydowskiej. Wieczorem Kazimierz ożywa dzięki licznym klubom, barom i restauracjom serwującym tradycyjne dania kuchni żydowskiej
Ulica Szeroka to prawdziwe serce krakowskiego Kazimierza. W tym miejscu poczujesz autentyczną atmosferę dawnej dzielnicy żydowskiej – brukowana ulica otoczona zabytkowymi kamienicami pamięta czasy, gdy tętniło tu życie przedwojennej społeczności. W czerwcu przestrzeń ta zamienia się w scenę największego w Europie Festiwalu Kultury Żydowskiej, który od 1988 roku przyciąga tysiące gości z całego świata. Koncerty klezmerskie, warsztaty tańca, wystawy i pokazy filmowe wypełniają wtedy każdy zakamarek dzielnicy.
Kazimierski wieczór najlepiej zacząć od kolacji w jednej z restauracji serwujących tradycyjne potrawy kuchni żydowskiej. Czulent, kugel, maca czy gefilte fisz – to dania, których koniecznie trzeba spróbować. W lokalach takich jak „Ariel” czy „once Upon A Time” możesz nie tylko zasmakować oryginalnej kuchni, ale też posłuchać na żywo muzyki klezmerskiej. co ciekawe, wiele kazimierskich lokali działa w tych samych miejscach, gdzie przed wojną istniały żydowskie restauracje i sklepiki.
Po zmroku Kazimierz pokazuje swoje drugie oblicze – staje się centrum nocnego życia Krakowa. Na ulicy Józefa czy Miodowej znajdziesz klimatyczne knajpki urządzone w pofabrycznych wnętrzach lub piwnicach pamietających XV wiek. Miejscowi mówią, że na Kazimierzu nie ma złego baru – każdy ma swój niepowtarzalny charakter. Szczególnie warto zajrzeć do kultowego „Alchemii” czy ”Singer Cafe”, gdzie stoły zostały zrobione ze starych maszyn do szycia. Wielu krakowian ma swoje ulubione miejscówki, do których wraca latami, bo jak mawiają – „na Kazimierzu każdy czuje się jak u siebie”.
Fani filmu „Lista Schindlera” odnajdą tutaj wiele lokalizacji z ekranu, choć główna fabryka znajduje się w Podgórzu. Z centrum miasta najłatwiej dotrzeć tramwajami linii 10 i 13 lub spacerem (około 15 minut)
Kraków to prawdziwa skarbnica filmowa dla wielbicieli oscarowego dzieła Stevena Spielberga. Dzielnica Podgórze kryje najważniejszy obiekt – dawną fabrykę Emalia, gdzie Oskar schindler zatrudniał i ratował Żydów przed zagładą. Dziś mieści się tam nowoczesne muzeum „Fabryka Schindlera” z multimedialną ekspozycją poświęconą losom krakowskich Żydów podczas okupacji.
Z Rynku Głównego najszybciej dotrzesz do Podgórza tramwajami linii 10 i 13, które zatrzymują się zaledwie 200 metrów od muzeum (przystanek „Ghetto Heroes Square”). Jeśli wolisz spacer, przejdź przez most Powstańców Śląskich i dalej ulicą Podgórską – taka trasa zajmuje około kwadransa i prowadzi przez klimatyczne zakątki miasta.
Plac Zgody, obecnie Plac Bohaterów Getta, to kolejna lokacja znana z filmu. To właśnie tutaj nakręcono dramatyczną scenę likwidacji getta, a charakterystyczne krzesła-pomniki przypominają dziś o tragicznych wydarzeniach. Nieopodal znajduje się apteka „Pod Orłem”, prowadzona podczas wojny przez Tadeusza Pankiewicza, który jako jedyny nie-Żyd otrzymał pozwolenie na działalność w getcie i pomagał jego mieszkańcom.
Spacerując ulicami Kazimierza, dawnej dzielnicy żydowskiej, natkniesz się na wiele miejsc z filmu. Ulica Józefa i Szeroka „zagrały” w wielu scenach, choć nie wszystko kręcono dokładnie tam, gdzie działy się prawdziwe wydarzenia – filmowcy czasem wybierali bardziej fotogeniczne lokacje. Na kazimierzu warto zajrzeć do starej synagogi Remu i przejść się zaułkami, które doskonale oddają przedwojenną atmosferę.
mało kto wie, że obóz w Płaszowie (dziś dzielnica Krakowa) również można odwiedzić. To właśnie tam komendant Amon Göth, pokazany w filmie jako sadystyczny morderca, prowadził obóz pracy przymusowej. Z oryginalnych zabudowań niewiele zostało, jednak można zobaczyć pomnik upamiętniający ofiary i pozostałości tzw. „Szarego Domu” – willi Götha. Dojazd autobusem nr 123 zajmuje około 20 minut z centrum.
5.Barbakan i Mury Obronne
Stoisz przed nimi i czujesz dreszczyk historii – to prawdziwe perełki średniowiecznego Krakowa. Ta ceglana forteca z XV wieku nie jest zwykłym zabytkiem, to prawdziwa wehikuł czasu! Charakterystyczna budowla o siedmiu wieżyczkach służyła jako przedbramie Bramy Floriańskiej, czyli najważniejszego wjazdu do miasta. Ciekawostka – grubość murów barbakanu sięga miejscami nawet 3 metrów, a podczas oblężenia mogło się w nim bronić do 200 żołnierzy.
Z dawnego systemu fortyfikacji Krakowa zachowało się raptem 180 metrów murów obronnych oraz 3 baszty – Pasamoników, Ciesielska i Stolarska. Mało kto wie, że pierwotnie długość murów wynosiła około 2,7 kilometra, a system obrony uzupełniało aż 47 baszt i 7 bram miejskich! Najbardziej okazały fragment fortyfikacji ciągnie się wzdłuż ulicy Pijarskiej i Florańskiej. warto przejść się tą trasą zwłaszcza wieczorem, gdy mury są pięknie podświetlone.
Zwiedzając Barbakan, koniecznie sprawdź jego nietypową akustykę – stań w jednym z zakamarków i szepnij coś do ściany, a twój głos może być słyszalny w zupełnie innym miejscu budowli. To nie magia, a przemyślana architektura, która umożliwiała strażnikom porozumiewanie się bez podnoszenia głosu. Na murach warto wypatrzeć też tajemnicze znaki kamieniarskie – swoiste „podpisy” średniowiecznych rzemieślników. Jeśli masz szczęście, możesz trafić na rekonstrukcję historyczną lub pokaz walki rycerskiej, które często odbywają się w okolicy Barbakanu.
W sezonie letnim możesz wejść na mury i przejść się dawną trasą strażników miejskich. Widok na Stare Miasto z tej perspektywy daje całkiem nowe spojrzenie na Kraków. Kursujący w okolicy dorożkarze często opowiadają legendę o hejnaliście Marcinie Oracewiczu, który w 1241 roku podczas najazdu tatarskiego zagrał na alarm, ostrzegając mieszkańców, ale sam został trafiony strzałą w gardło – stąd urywana melodia hejnału mariackiego. Co ciekawe, historycy dowiedli, że to tylko legenda wymyślona w XIX wieku, ale i tak brzmi przekonująco!
Krakowski Barbakan, zbudowany w latach 1498-1499,stanowił kluczowy element miejskich fortyfikacji. Ta cylindryczna budowla o średnicy 24,4 m miała 7 kondygnacji strzelniczych i była połączona z Bramą Floriańską krytym gankiem
Krakowski Barbakan to prawdziwa perła średniowiecznej architektury obronnej. ta potężna budowla wzniesiona pod koniec XV wieku miała za zadanie chronić najważniejsze wejście do miasta – Bramę Floriańską. Cylindryczny kształt i solidne mury o grubości ponad 3 metrów nie były dziełem przypadku. Taka konstrukcja zapewniała skuteczną obronę przed wrogimi armiami, szczególnie przed coraz popularniejszą wówczas bronią palną.
Z siedmiu kondygnacji strzelniczych obrońcy mogli prowadzić ostrzał w różnych kierunkach. Barbakan posiadał 130 strzelnic rozmieszczonych na wszystkich poziomach, co dawało możliwość prowadzenia zmasowanego ognia. Ciekawostką jest, że budowla była otoczona fosą o szerokości 24 metrów, którą można było w razie potrzeby wypełnić wodą z pobliskiej rzeki Prądnik. most zwodzony, który można było podnieść w każdej chwili, stanowił dodatkowe zabezpieczenie przed nieprzyjacielem.
Kryty ganek łączący Barbakan z Bramą Floriańską, zwany szyją, miał około 80 metrów długości. Służył jako bezpieczne przejście dla żołnierzy i dostarczania zaopatrzenia. Cała konstrukcja była dziełem wybitnego architekta Eberhard Rosemberga. Warto wiedzieć, że krakowski Barbakan jest największym i najlepiej zachowanym tego typu obiektem w Europie. Podczas zwiedzania można zobaczyć zachowane fragmenty oryginalnych elementów obronnych, jak strzelnice czy stanowiska dla obrońców. na murach można też wypatrzeć ślady po kulach z czasów konfederacji barskiej.
W trakcie sezonu turystycznego Barbakan tętni życiem – odbywają się tu pokazy walk rycerskich, warsztaty dawnego rzemiosła, a nawet średniowieczne biesiady. Krążą plotki, że obiekt łączą z Wawelem tajemne tunele, którymi w razie niebezpieczeństwa król mógł opuścić miasto. Archeolodzy do tej pory nie potwierdzili tej miejskiej legendy, ale dodaje ona miejscu dodatkowego uroku.
System obronny Krakowa liczył niegdyś 47 baszt i 8 bram. do dziś zachował się jedynie fragment murów od strony północnej, w tym Brama Floriańska i trzy baszty: Ciesielska, Stolarska i Pasamoników
Krakowski system obronny to prawdziwa perełka średniowiecznej architektury militarnej. Niegdyś potężny pierścień fortyfikacji liczył aż 47 baszt i 8 bram miejskich, tworząc niezwykle skuteczną ochronę dla dawnej stolicy Polski. Mury obronne wznoszone były etapami od XIII wieku, a ich łączna długość wynosiła ponad 3 kilometry. każda z baszt miała swojego opiekuna – zwykle był to cech rzemieślniczy, stąd takie nazwy jak Stolarska czy Pasamoników.
Z całego imponującego systemu do naszych czasów przetrwał jedynie fragment murów od strony północnej. Najważniejszym zachowanym elementem jest bez wątpienia Brama Floriańska – potężna budowla z XIV wieku, która stanowiła główny wjazd do miasta od strony Warszawy i Częstochowy. Ciekawostką jest, że właśnie przy tej bramie kończył się słynny Trakt Królewski. Kiedy w XIX wieku wyburzano mury miejskie, Bramę Floriańską ocalił Feliks Radwański, przekonując władze austriackie, że chroni ona miasto przed „szkodliwymi północnymi wiatrami”.
Oprócz Bramy Floriańskiej zachowały się trzy charakterystyczne baszty: Ciesielska, Stolarska i Pasamoników. Baszta Pasamoników to najbardziej okazała z nich – siedmioboczna budowla zwieńczona renesansową attyką. Nazwy baszt nie są przypadkowe – każda została nazwana od cechu rzemieślniczego, który miał obowiązek jej utrzymania i obrony w razie zagrożenia. W baszcie Cieśli (Ciesielskiej) znajdowali się specjaliści od konstrukcji drewnianych, stolarska gromadziła meblarzy, a Pasamoników – rękodzielników wytwarzających ozdobne pasamony, czyli taśmy i sznury do dekoracji strojów.
Spacer wzdłuż zachowanych murów to jak podróż w czasie. Na odcinku pomiędzy Bramą Floriańską a Basztą Pasamoników można zobaczyć charakterystyczny Barbakan, zwany też Rondlem – jedną z najlepiej zachowanych tego typu budowli w Europie. Ta okrągła fortyfikacja z siedmioma wieżyczkami strzelniczymi i trzema kondygnacjami strzelnic była połączona z Bramą Floriańską specjalnym gankiem. W czasie pokoju służył on do przemarszu wojsk, a podczas oblężenia stanowił drogę ewakuacji lub szlak do przerzutu posiłków.
Mało kto wie, że przy ulicy Pijarskiej można zobaczyć najstarszy fragment krakowskich fortyfikacji – mur romański z XIII wieku. Te pozostałości pierwotnych umocnień miasta są ukryte w podwórzu jednej z kamienic. Z kolei fragmenty dawnej Bramy Grodzkiej, zwanej również Bramą Żydowską, bo prowadziła na Kazimierz, można dziś oglądać w podziemiach kamienicy przy ulicy Grodzkiej 42. To właśnie tędy, zgodnie z legendą, król Bolesław Wstydliwy przeprowadził w 1257 roku uroczysty akt lokacji miasta.
Wnętrze Barbakanu można zwiedzać od kwietnia do października (bilet około 10 zł). Często odbywają się tam wystawy czasowe i rekonstrukcje historyczne
Barbakan, ta majestatyczna budowla obronna, otwiera swoje podwoje dla zwiedzających od kwietnia do października. Za niewielką kwotę około 10 złotych można przenieść się w czasie i poznać tajemnice średniowiecznej architektury obronnej. Warto zaplanować wizytę w sezonie letnim, kiedy to wszystkie zakamarki fortecy są dostępne, a światło słoneczne pięknie rozświetla ceglane ściany i strzelnice.
Wnętrze Barbakanu to nie tylko surowe mury i historia militarna. Co kilka tygodni w jego przestrzeni pojawiają się różnorodne wystawy czasowe. Możesz trafić na ekspozycję dawnej broni, kolekcję średniowiecznych strojów czy prezentację dokumentów historycznych związanych z obroną Krakowa. Szczególnie ciekawe są wystawy fotograficzne pokazujące, jak Barbakan i okolice wyglądały na przestrzeni ostatnich 100 lat – zobaczysz na nich miejsca, które mijasz codziennie, w zupełnie innej odsłonie.
Prawdziwą gratką dla miłośników żywej historii są rekonstrukcje historyczne organizowane w Barbakanie. Członkowie bractw rycerskich w pełnym rynsztunku prezentują techniki walki, życie obozowe i rzemiosło średniowieczne. Najbardziej widowiskowe inscenizacje odbywają się w czerwcu podczas obchodów Święta Miasta Krakowa. Warto wtedy przyjść nieco wcześniej, bo chętnych do oglądania potyczek rycerskich nigdy nie brakuje. Mój kumpel kiedyś tak się zapatrzył na walki, że wrócił do domu z solidnym bólem karku – a mówią, że historia to nudna lekcja w szkolnej ławce!
W Barbakanie regularnie organizowane są również warsztaty dla dzieci i dorosłych. Można nauczyć się kaligrafii, poznać tajniki średniowiecznej kuchni czy spróbować swoich sił w strzelaniu z łuku. Dla rodzin z dziećmi przygotowano specjalne trasy zwiedzania z elementami gry terenowej. To świetna alternatywa dla klasycznego zwiedzania – dzieciaki są zachwycone, a rodzice mają chwilę spokoju. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w trakcie niektórych warsztatów można przymierzyć repliki zbroi – ważą tyle co diabli, ale selfie w takim stroju robi wrażenie!
Najlepsze zdjęcia można wykonać z perspektywy ulicy Basztowej lub od strony Plant. Warto połączyć zwiedzanie fortyfikacji ze spacerem po Plantach – parku miejskim otaczającym Stare Miasto na miejscu dawnych murów
Barbakan to jedna z najlepiej zachowanych średniowiecznych fortyfikacji w Europie. Najpiękniejsze zdjęcia tego obiektu uchwycisz właśnie z perspektywy ulicy Basztowej, gdzie możesz objąć kadrem całą bryłę budowli wraz z charakterystycznymi wieżyczkami. Poranny lub późnopopołudniowy światło nadaje murowi ciepły odcień, podkreślając detale architektoniczne i teksturę czerwonej cegły.
Z kolei widok od strony Plant oferuje inną perspektywę – pokazuje Barbakan w kontekście zieleni parku miejskiego. Najlepszy punkt obserwacyjny znajduje się przy alejce prowadzącej od Bramy Floriańskiej w stronę Teatru im. Juliusza Słowackiego. Stąd możesz uchwycić nie tylko samą fortyfikację, ale też fragment murów obronnych, które kiedyś otaczały całe miasto.
Spacer po Plantach to wisienka na torcie twojej wycieczki. Ten zielony pierścień zajmujący miejsce dawnych murów obronnych to jedno z najbardziej klimatycznych miejsc Krakowa. Na trasie liczącej ponad 4 kilometry napotkasz wiele pomników, fontann i urokliwych zakątków. Wiosną koniecznie zrób zdjęcia kwitnących magnolii i tulipanów, które stanowią bajeczne tło dla Barbakanu. mało kto wie, że podczas spaceru Plantami możesz zobaczyć aż 40 gatunków drzew – niektóre z nich mają ponad 100 lat!
Fotografowanie Barbakanu i okolicznych fortyfikacji ma jeszcze jeden walor – praktycznie o każdej porze roku możesz uchwycić coś interesującego. Zimą, gdy gałęzie drzew są nagie, łatwiej dostrzec detale architektoniczne, a przy odrobinie szczęścia zrobisz zdjęcia murów pokrytych śniegiem. Latem natomiast ciekawe kadry zaoferuje kontrast między surowością fortyfikacji a bujną roślinnością Plant.
6. Kopalnia Soli w Wieliczce
Zaledwie kilkanaście kilometrów od Krakowa czeka na ciebie prawdziwy podziemny świat. to nie tylko zabytek UNESCO, ale też miejsce, gdzie historia miesza się z legendą. Tradycja górnicza sięga tutaj XIII wieku, kiedy to pierwsi górnicy zaczęli wydobywać „białe złoto”. Dziś możesz przejść prawie 3 km turystycznej trasy, podziwiając komory i jeziora solne na głębokości nawet 135 metrów pod ziemią!
Zwiedzanie kopalni to nie lada gratka. Schodzisz drewnianymi schodami w dół (ponad 800 stopni!), a tam czeka już przewodnik, który oprowadzi Cię po labiryncie korytarzy. Po drodze zobaczysz niezwykłe solne rzeźby wykonane przez górników-artystów. Najbardziej spektakularna jest Kaplica św. Kingi – podziemna świątynia, gdzie wszystko, od żyrandoli po płaskorzeźby, zostało wykute w soli. Mówię Ci, zdjęcia nie oddają tego, jak wygląda w rzeczywistości!
Oprócz standardowej trasy turystycznej, kopalnia oferuje kilka innych opcji. Możesz wybrać się na trasę górniczą, gdzie przez dwie godziny wcielisz się w rolę górnika – dostaniesz kask, lampę i sprzęt ochronny. jest też opcja dla miłośników adrenaliny – zejście szybem Regis, którego używali górnicy już w średniowieczu. A jeśli masz ochotę na coś naprawdę nietypowego, sprawdź podziemny spływ łodziami po solnych jeziorach. mało kto wie, ale w kopalni organizowane są także koncerty, przedstawienia i… śluby! No kto by pomyślał, że można powiedzieć „tak” 100 metrów pod ziemią?
warto pamiętać o kilku praktycznych sprawach przed wizytą. W kopalni przez cały rok panuje stała temperatura około 14-16 stopni, więc przyda się cieplejsza bluza nawet w środku upalnego lata. Buty też wybierz wygodne i na płaskiej podeszwie – czeka Cię sporo chodzenia po nierównym terenie. Jeśli planujesz przyjazd w sezonie wysokim (lipiec-sierpień), lepiej zarezerwuj bilety online z wyprzedzeniem - kolejki potrafią być naprawdę długie, a liczba wejść jest ograniczona.
Na koniec zwiedzania czeka gratka dla łasuchów – w podziemnej restauracji możesz spróbować regionalnych przysmaków. A jeśli szukasz pamiątki, kup sobie figurkę górnika z soli albo solną lampkę – jest to nie tylko ładny gadżet, ale podobno ma właściwości zdrowotne. Działa jak naturalny jonizator powietrza, oczywiści jeśli ktoś w to wierzy. W każdym razie, kopalnia to prawdziwa perełka na mapie Małopolski - nie bez powodu odwiedza ją ponad milion turystów rocznie.
Kopalnia w Wieliczce oferuje dwie główne trasy zwiedzania: Trasę Turystyczną (3,5 km, 2 godziny) dla wszystkich oraz Trasę Górniczą dla osób szukających bardziej autentycznych doznań
Kopalnia Soli w Wieliczce zachwyca zwiedzających dwoma zupełnie różnymi ścieżkami odkrywania podziemnego świata. Trasa Turystyczna prowadzi przez 3,5 kilometra korytarzy i 20 komór solnych na trzech poziomach kopalni (od 64 do 135 metrów pod ziemią). podczas dwugodzinnego spaceru zobaczysz niezwykłe solne rzeźby, podziemne jeziora i poznasz historię wydobycia soli w Wieliczce. Pamiętaj, że temperatura w kopalni wynosi stałe 14-16°C, więc warto mieć przy sobie coś cieplejszego do zarzucenia!
Trasa Górnicza to propozycja dla tych, którzy chcą poczuć się jak prawdziwi górnicy. turyści otrzymują kombinezony, lampy i sprzęt ochronny, a następnie pod opieką przewodnika schodzą w głąb kopalni. Zamiast tylko oglądać, będziesz aktywnie uczestniczyć w przygodzie - spróbujesz tradycyjnych technik wydobywczych, przejdziesz niskimi korytarzami i poznasz trudy górniczej pracy. Ta trasa nie jest dostępna dla dzieci poniżej 10 roku życia i osób z problemami ruchowymi – nie ma co ukrywać, bywa naprawdę wymagająca!
Mało kto wie, że przy odrobinie szczęścia podczas zwiedzania można usłyszeć tzw.” trzaski solne” – charakterystyczne dźwięki wydawane przez pracującą górę solną. To jeden z tych fenomenów, który trudno opisać, ale kiedy już go usłyszysz, nie zapomnisz. Warto też zwrócić uwagę na mikroklimat kopalni – powietrze nasycone jest jodem,magnezem i innymi minerałami, co sprawia,że wizyta w kopalni może działać jak naturalne inhalatorium. Nie bez powodu kopalnia prowadzi również działalność uzdrowiskową.
Planując wizytę, warto kupić bilety z wyprzedzeniem, szczególnie w sezonie letnim, gdy kolejki potrafią być naprawdę długie. Na Trasę Turystyczną wchodzi się o określonych godzinach z przewodnikiem, a cała wycieczka kończy się na poziomie III, 135 metrów pod ziemią. Stamtąd windą górniczą wyjedziesz na powierzchnię. Na koniec zwiedzania możesz zajrzeć do sklepiku z pamiątkami – solne lampy to klasyk wśród wielickich upominków, ale równie fajnym pomysłem są kosmetyki z solą wielicką.
Najsłynniejszą komnatą jest Kaplica św. kingi – podziemna świątynia wykuta w soli, ozdobiona solnymi rzeźbami i żyrandolami. Imponuje również Sala Wesel z solnym jeziorem
Kaplica św. Kingi to prawdziwy podziemny klejnot kopalni soli w Wieliczce. Wykuta 101 metrów pod ziemią w połowie XIX wieku, zachwyca każdego, kto przekroczy jej próg. Nawet jeśli widziałeś już wiele podziemnych atrakcji, solne rzeźby i płaskorzeźby zrobią na tobie ogromne wrażenie. Ołtarz główny z figurą św. Kingi, patronki górników solnych, solne posągi świętych oraz krucyfiksy świadczą o niezwykłym kunszcie wielickich górników.
Żyrandole to osobny powód do zachwytu. Skrzą się przepięknie, a wszystkie ich kryształy wykonane są z… przeźroczystej soli kamiennej! Mało kto wie, że zapalenie wszystkich świec w żyrandolach odbywa się tylko podczas wyjątkowych uroczystości, a zajmuje to obsłudze ponad dwie godziny. W kaplicy regularnie odbywają się msze święte, a niektórzy decydują się nawet na zawarcie tutaj małżeństwa. Akustyka w tym miejscu jest tak wyjątkowa, że koncerty organizowane w kaplicy brzmią nieziemsko.
Sala wesel, zwana też Komorą wesel lub Salą Michałowice, to kolejna perełka podziemnego labiryntu Wieliczki. Jej nazwa pochodzi od nazwiska dyrektora kopalni z XIX wieku. Robi wrażenie już samymi wymiarami – ma aż 35 metrów wysokości, co równa się mniej więcej wysokości dziesięciopiętrowego bloku! Drewniane zabezpieczenia komory, przypominające potężny szkielet, zapierają dech w piersiach. Na dnie sali znajduje się solne jezioro – tak nasycone solą, że człowiek mógłby w nim unosić się jak w Morzu Martwym, chociaż kąpiele są tu rzecz jasna zabronione.
Obie te komnaty są obowiązkowym punktem wycieczki po kopalni. W Kaplicy św. Kingi turyści zwykle zatrzymują się najdłużej, robiąc niezliczone zdjęcia solnych rzeźb. Wiele osób nie wie, że solne rzeźby wymagają stałej konserwacji – wilgotne powietrze z oddechów tysięcy turystów może im zaszkodzić. Służby kopalniane regularnie je czyszczą i zabezpieczają specjalnymi preparatami.
W kopalni panuje stała temperatura około 14-16°C, warto więc zabrać lekką kurtkę. Zejście obejmuje około 800 schodów, choć na końcu zwiedzania można wyjechać windą
Wizyta w kopalni to nie tylko przygoda, ale też konkretne przygotowanie. Stała temperatura 14-16°C utrzymuje się przez cały rok, niezależnie od pory roku i pogody na powierzchni. Latem może to być miłe ochłodzenie, ale zimą czy wiosną chłód pod ziemią potrafi dać się we znaki. Lekka kurtka czy bluza to must-have – nawet jeśli na górze jest upał, pod ziemią zawsze panuje ten sam mikroklimat.
Schody to kolejny temat, który warto wziąć pod uwagę planując wizytę. trasa zwiedzania wymaga pokonania około 800 stopni, co stanowi spore wyzwanie dla osób z problemami ruchowymi czy niską kondycją. Zejście w dół jest jeszcze względnie łatwe, ale dla niektórych turystów może być obciążające dla kolan. Na szczęście nie trzeba się martwić o powrót na powierzchnię – winda na końcu trasy to zbawienie dla zmęczonych nóg!
warto też pomyśleć o wygodnym obuwiu – najlepiej na płaskiej, nieśliskiej podeszwie. Korytarze bywają wilgotne, a niektóre części trasy mogą być śliskie. Turyści często żartują, że po zejściu 800 schodów nogi pamiętają wizytę jeszcze przez kilka dni. Ciekawostka: windy, którymi wracamy na powierzchnię, to te same, które służą górnikom pracującym w kopalni – potrafią poruszać się z prędkością nawet do 8 m/s, choć dla turystów oczywiście jadą wolniej.
Z Krakowa do Wieliczki (13 km) można dojechać pociągiem (20 minut), autobusem (30 minut) lub samochodem. Bilety kosztują 100-110 zł dla dorosłych i wymagają wcześniejszej rezerwacji, szczególnie latem
Kopalnia soli w Wieliczce to jedna z największych atrakcji w okolicach Krakowa, a dotarcie do niej jest naprawdę proste. Najszybszą opcją jest pociąg – wystarczy wsiąść na dworcu głównym w Krakowie, a po niespełna 20 minutach jesteś na miejscu. Pociągi kursują regularnie, co godzinę w ciągu dnia, więc nie trzeba się martwić o powrót.
Autobus to również dobra opcja – zajmuje co prawda około 30 minut, ale ma tę zaletę, że możesz wysiąść bliżej wejścia do kopalni. Linie 304 oraz busy prywatnych przewoźników odjeżdżają z okolic dworca głównego. Jeśli wolisz jechać swoim autem, trasa jest prosta – kieruj się drogą krajową nr 94 w stronę Tarnowa. Pod kopalnią znajdziesz spory parking, choć w sezonie może być zapełniony już od rana.
Bilety do kopalni najlepiej kupić z wyprzedzeniem przez Internet albo telefonicznie. Kosztują około 100-110 złotych dla dorosłych, choć można złapać nieco tańsze w okresie poza szczytem. Dzieciaki i seniorzy mają zniżki. Mały trik dla spóźnialskich - czasem warto sprawdzić dostępność angielskich lub niemieckich tur, nawet jeśli wolisz polskiego przewodnika, bo mogą mieć wolne miejsca.
Latem rezerwacja jest praktycznie obowiązkowa! Sam się kiedyś przejechałem, pojawiając się bez biletu w sierpniu - zostałem z nosem na kwintę i musiałem czekać do wieczora na wolne miejsce. Dlatego po prostu zaplanuj wizytę przynajmniej z kilkudniowym wyprzedzeniem. W okresie majówki, wakacji i długich weekendów najlepiej kupić bilety nawet miesiąc wcześniej.
Zwiedzanie trwa około 2-3 godzin, więc zaplanuj odpowiednio swój dzień. Do kopalni wchodzi się w grupach z przewodnikiem, więc jeśli spóźnisz się na swoją turę, możesz mieć problem z wejściem. Na miejscu warto zabrać cieplejszą bluzę – nawet w upalny dzień, pod ziemią temperatura wynosi stałe 14-16 stopni.
Na terenie kopalni działa podziemna restauracja oraz unikalne na skalę światową sanatorium leczące choroby układu oddechowego
Sól, jod i mnóstwo mineralnych dobrodziejstw – to wszystko czeka na ciebie w podziemnych komorach kopalni w Wieliczce. Restauracja „Warszawa” to wyjątkowe miejsce na kulinarnej mapie Polski. Położona 125 metrów pod ziemią, oferuje posiłki w scenerii solnych ścian i kryształowych żyrandoli. Menu łączy tradycyjne polskie smaki z nowoczesnymi akcentami. Wyobraź sobie – jesz rosół z kołdunami, a nad głową wiszą solne formacje liczące setki lat!
Jeszcze bardziej niezwykłe jest działające w kopalni sanatorium leczące schorzenia dróg oddechowych. Mikroklimat podziemnych komór to prawdziwy skarb dla osób z astmą, alergią czy przewlekłym zapaleniem zatok. Powietrze jest tu wyjątkowo czyste – brak w nim pyłków, zanieczyszczeń i alergenów. Temperatura utrzymuje się na stałym poziomie 14-16 stopni Celsjusza, a wilgotność wynosi około 70%. Do tego dochodzi wysokie stężenie jodu, magnezu i innych minerałów, które działają jak naturalna inhalacja.
Uzdrowisko kopalnia Soli ”Wieliczka” prowadzi terapię subterraneoterapii (leczenia podziemnego) już od 1958 roku. Znajduje się na głębokości 135 metrów. Pacjenci spędzają tu kilkugodzinne turnusy, podczas których wykonują ćwiczenia oddechowe, korzystają z inhalacji i relaksują się. Co ciekawe, badania naukowe potwierdzają skuteczność takiej terapii – u wielu osób zmniejsza się częstotliwość ataków astmy, poprawia się wydolność płuc i spada zażycie leków. Nie da się ukryć, że to miejsce działa jak ziemski odpowiednik najlepszego balsamu na płuca!
7. Kościół św. Piotra i Pawła
przy ulicy Grodzkiej to prawdziwa perełka barokowej architektury sakralnej w sercu Krakowa. Wzniesiony w latach 1597-1619 przez jezuitów, stanowi pierwszy przykład architektury barokowej w mieście. Fasada kościoła od razu rzuca się w oczy - przed wejściem stoi dwanaście figur apostołów, które wyglądają, jakby prowadziły między sobą ożywioną dyskusję. Warto przystanąć na chwilę i przyjrzeć im się z bliska – każda postać ma zupełnie inny wyraz twarzy i gest, co nadaje całości niezwykłego charakteru.
wnętrze kościoła zachwyca bogactwem zdobień i spektakularnym efektem świetlnym. Najfajniejszym elementem jest zawieszony tuż przy wejściu najdłuższy w Polsce wahadłowy zegar Foucaulta, który udowadnia ruch obrotowy Ziemi. Kiedy byłam tam ostatnio, jakiś przewodnik właśnie tłumaczył grupie turystów, jak to działa – podobno wahadło zmienia kierunek wychylenia co kilka godzin. Kościół ma też niesamowitą akustykę, dlatego często odbywają się tu koncerty muzyki organowej i dawnej. Jeśli traficie na taki koncert, koniecznie zostańcie – dźwięki w tych murach brzmią obłędnie.
Jednym z mało znanych sekretów tego miejsca jest sklepienie kopuły, które naśladuje efekt iluzji optycznej. Sprawia wrażenie znacznie wyższej niż jest w rzeczywistości – to typowy trik barokowej architektury. Pod kościołem znajduje się krypta, w której pochowani są jezuici oraz dobroczyńcy świątyni. Ciekawostka – w XVIII wieku funkcjonowało tu małe obserwatorium astronomiczne prowadzone przez zakonników. Co prawda, dziś już nie istnieje, ale świadczy o naukowych zainteresowaniach ówczesnych jezuitów, którzy łączyli wiarę z nauką. Kościół jest otwarty codziennie, ale najlepiej odwiedzić go rano, kiedy promienie słońca przepięknie oświetlają wnętrze przez wysokie okna.
Kościół św. Piotra i Pawła, wzniesiony w latach 1597-1619, jest pierwszą barokową świątynią w Krakowie. Wzorowany na rzymskim kościele Il Gesù, stanowi przykład kontrreformacyjnej architektury jezuickiej
Przekraczając progi kościoła św. Piotra i Pawła przy ulicy Grodzkiej, wkraczamy w świat, który zrodził się z ducha kontrreformacji. ta imponująca świątynia, wzniesiona na początku XVII wieku, to pierwszy w pełni barokowy kościół w królewskim mieście Krakowie. Jezuici, którzy przybyli do Polski na zaproszenie króla Zygmunta III Wazy, postanowili stworzyć budowlę, która miała olśniewać wiernych i być manifestacją potęgi Kościoła katolickiego.
Na pierwszy rzut oka widać wyraźne nawiązania do rzymskiego kościoła Il Gesù – macierzystej świątyni zakonu jezuitów. Architekt Giovanni Maria Bernardoni, a po nim Giovanni Trevano, stworzyli fasadę pełną dynamiki i teatralności. Charakterystycznym elementem są kamienne figury dwunastu apostołów ustawione przed kościołem – dodane już w XVIII wieku przez Davida Heela. Stoją one na cokołach jak aktorzy na scenie, witając wiernych przychodzących na nabożeństwa. Te monumentalne rzeźby to nie tylko ozdoba, ale i swoista lekcja wiary – każdy z apostołów trzyma atrybut swojego męczeństwa.
Wnętrze kościoła to prawdziwa uczta dla oczu. Ogromna nawa główna przykryta jest kolebkowym sklepieniem o rozpiętości 13 metrów, co było nie lada osiągnięciem konstrukcyjnym w tamtych czasach. Mało kto wie, że pod posadzką świątyni znajdują się krypty, w których chowano zasłużonych jezuitów oraz dobrodziejów kościoła. Ciekawostką jest też fakt, że w 1910 roku na dziedzińcu przed świątynią zainstalowano wahadło Foucaulta – urządzenie demonstrujące obrót Ziemi wokół własnej osi. To jedyne takie miejsce w Polsce, gdzie można obserwować to fascynujące zjawisko fizyczne.
Warto zatrzymać się na dłużej przy ołtarzu głównym, który zaprojektował Kacper Bażanka. dominuje w nim srebrna trumna z relikwiami błogosławionego Jana Kantego. Po bokach stoją cztery figury symbolizujące wydziały Akademii Krakowskiej: teologię, prawo, medycynę i filozofię. Akustyka kościoła jest tak doskonała, że do dziś organizowane są tu koncerty muzyki barokowej – dźwięki rozchodzą się po całej świątyni bez żadnych zniekształceń, jakby architekt projektował przestrzeń pod kątem występów muzycznych.
Ten krakowski zabytek dalej żyje pełnią życia. Codziennie o godzinie 12:00 przed kościołem zbierają się tłumy turystów, by zobaczyć pokaz fontanny – woda tańczy tu w rytm muzyki klasycznej. To jeden z tych obrazków, które na długo zostają w pamięci odwiedzających Kraków. A kiedy już nacieszycie oczy zewnętrznym przepychem, koniecznie zajrzyjcie do środka – w ciszy barokowego wnętrza odpocznijcie od zgiełku miasta, dokładnie tak, jak zapewne robili to krakowianie przez ostatnie cztery wieki.
Fasadę zdobi 12 monumentalnych figur apostołów z początku XVIII wieku, wykonanych przez Davida Heela. Wnętrze kościoła zachwyca bogatym wystrojem z marmurami, stiukami i ołtarzami
Wkraczając do świątyni, natychmiast zwracamy uwagę na monumentalne figury apostołów, które witają nas przed wejściem. Każda z dwunastu rzeźb to prawdziwe dzieło sztuki, stworzone przez bawarskiego artystę Davida Heela na początku XVIII wieku. Ciekawe, że pierwotnie figury miały być wykonane z kamienia, ale ostatecznie powstały z piaskowca, co nadało im charakterystycznej lekkości mimo sporych rozmiarów.
Wnętrze kościoła to prawdziwa uczta dla oczu. Marmurowe elementy w różnych odcieniach – od ciepłej żółci po chłodną szarość – kontrastują ze złoconymi detalami. Stiuki pokrywające sklepienie są nie lada gratką dla miłośników barokowej sztuki. Wykonano je techniką „mokrego fresku”, co oznacza, że artyści pracowali na świeżym tynku, mając zaledwie kilka godzin na ukończenie fragmentu dzieła. No kto by pomyślał, że w tamtych czasach potrafili działać pod taką presją czasu!
Ołtarze to kolejny powód, dla którego warto tu zajrzeć. Główny ołtarz, najwyższy i najbardziej okazały, sięga niemal sklepienia i zachwyca bogactwem detali. Wykonany przez krakowskich artystów, łączy elementy drewniane pozłacane techniką płatkową z marmurowymi kolumnami. W bocznych nawach znajdziemy mniejsze ołtarze, ale równie piękne. Każdy z nich opowiada inną historię biblijną poprzez rzeźby i malowidła. A i jeszcze jedno – w słoneczne dni warto tu przyjść około południa, kiedy światło wpada przez witraże, tworząc na posadzce kolorowe wzory. Robi wrażenie!
Szczególną atrakcją są koncerty muzyki klasycznej organizowane regularnie w kościele, wykorzystujące doskonałą akustykę wnętrza i wysokiej klasy organy
Kościół św. Piotra i Pawła w Krakowie to prawdziwy raj dla miłośników muzyki klasycznej. Regularne koncerty organowe przyciągają zarówno mieszkańców, jak i turystów, którzy pragną doświadczyć niezwykłych doznań akustycznych w zabytkowym wnętrzu. Co ciekawe, koncerty odbywają się tu nieprzerwanie od ponad 25 lat, a niektórzy wykonawcy wracają do tego miejsca regularnie, urzeczeni jego wyjątkową atmosferą.
Same organy to prawdziwe dzieło sztuki i techniki .Instrument został zbudowany przez renomowaną firmę organmistrzowską i posiada 43 głosy oraz ponad 2500 piszczałek, co pozwala na wykonywanie szerokiego repertuaru – od baroku po współczesność. Kapitalna akustyka kościoła sprawia, że dźwięk niesie się idealnie, wypełniając każdy zakamarek świątyni. Wielu muzyków twierdzi, że to jedno z najlepszych miejsc do wykonywania muzyki organowej w całej Małopolsce.
Program koncertów jest niezwykle różnorodny. W trakcie sezonu letniego odbywają się tu koncerty codziennie o godzinie 20:00, a repertuar obejmuje dzieła największych kompozytorów, takich jak bach, Händel czy Mozart. Zimą koncerty organizowane są głównie w weekendy. Warto zaznaczyć, że bilety są bardzo przystępne cenowo (około 40 zł), a dla dzieci i studentów dostępne są zniżki. Mało kto wie, że podczas niektórych występów wykorzystywane są również dodatkowe instrumenty, jak trąbka czy skrzypce, co jeszcze bardziej wzbogaca doznania muzyczne.
Dla osób, które nie są obeznane z muzyką klasyczną, organizatorzy przygotowali specjalne koncerty tematyczne z przewodnikiem, który wprowadza słuchaczy w tajniki wykonywanych utworów .Można też trafić na „koncerty przy świecach”, kiedy to wnętrze kościoła rozświetlają jedynie płomienie świec, tworząc magiczną atmosferę. Taki koncert to nie tylko uczta dla uszu, ale i dla oczu – zabytkowe wnętrze w blasku świec robi piorunujące wrażenie!
Kościół otwarty jest codziennie, z przerwami na msze święte. Znajduje się przy ulicy Grodzkiej, na trasie Królewskiej prowadzącej z Rynku Głównego na Wawel, co czyni go naturalnym punktem zwiedzania
Bazylika św. Andrzeja to prawdziwa perełka architektury romańskiej w sercu Krakowa. Zbudowana z charakterystycznej białej jurajskiej skały wapiennej, wyróżnia się na tle innych zabytkowych kościołów miasta. Warto zwrócić uwagę na fasadę ozdobioną romańskim portalem – to jeden z najlepiej zachowanych tego typu elementów w Polsce.
Wnętrze kościoła kryje prawdziwe skarby. Barokowe ołtarze kontrastują z surową romańską architekturą, tworząc niepowtarzalną atmosferę. Szczególnie ciekawa jest kaplica bł. Salomei, gdzie znajduje się przepiękna polichromia autorstwa Piotra Moskala. Niewiele osób wie, że pod posadzką kościoła zachowały się fragmenty wcześniejszej świątyni z XI wieku!
Zwiedzanie zajmuje zazwyczaj około 20-30 minut i nie wymaga przewodnika, choć warto skorzystać z dostępnych na miejscu materiałów informacyjnych. Najlepsze światło do zdjęć pada tu w godzinach porannych, gdy promienie słońca przenikają przez wschodnie witraże. na lewo od wejścia znajdziecie średniowieczną chrzcielnicę – mało kto zwraca na nią uwagę, a to prawdziwy unikat!
Po zwiedzeniu kościoła warto na chwilę przysiąść w przytulnej kawiarence naprzeciwko, skąd roztacza się świetny widok na fasadę świątyni. Stamtąd już tylko rzut beretem na Wawel albo z powrotem na Rynek – jak mawiają krakowianie, „wszystkie drogi i tak prowadzą na Rynek”.
8. Muzeum Fabryka Schindlera
Oskar Schindler to postać, którą wielu z nas poznało dzięki filmowi Spielberga ”Lista Schindlera”. Jego dawna fabryka przy ul. Lipowej 4 w krakowskiej dzielnicy Podgórze to dziś jedno z najważniejszych muzeów w Krakowie. Budynek, w którym podczas II wojny światowej produkowano emaliowane naczynia i elementy do niemieckiego sprzętu wojskowego, został przekształcony w nowoczesną placówkę muzealną.
Muzeum przedstawia historię Krakowa pod niemiecką okupacją w latach 1939-1945. Wystawa „Kraków – czas okupacji 1939-1945” zajmuje 45 sal i pokazuje życie codzienne mieszkańców miasta oraz tragiczny los krakowskich Żydów. Wciągająca narracja i multimedialne instalacje sprawiają, że zwiedzanie staje się osobistym doświadczeniem. Rekonstrukcje przedwojennej kawiarni, żydowskiego getta czy obozowego baraku pozwalają dosłownie wejść w tamte czasy.
Co ciekawe, tylko niewielka część ekspozycji poświęcona jest samemu Schindlerowi. Mimo to, warto zwrócić uwagę na gabinet Oskara Schindlera, gdzie znajdują się jego osobiste przedmioty, w tym słynna maszyna do pisania. Szklana instalacja ”Sala Wyborów” z tysiącami podświetlanych imion ocalonych robotników robi ogromne wrażenie. Pamiętajcie, że bilety na zwiedzanie warto kupić z wyprzedzeniem – muzeum cieszy się taką popularnością, że często trudno dostać wejściówkę na ten sam dzień.
stanowi część większego kompleksu zwanego Trasą Pamięci, obejmującej również Aptekę Pod Orłem i dawny obóz Płaszów. Dzięki temu można lepiej poznać różne aspekty historii okupowanego Krakowa. Jeśli macie dłuższą chwilę, warto przejść się również po okolicy – Zabłocie to dawna dzielnica przemysłowa, która przechodzi intensywną rewitalizację i kryje wiele klimatycznych miejsc, jak MOCAK czy liczne kawiarnie w industrialnych przestrzeniach.
Muzeum zlokalizowane jest w oryginalnych budynkach fabryki emaliowanej Oskara Schindlera, niemieckiego przedsiębiorcy, który uratował około 1200 Żydów podczas Holocaustu.
Muzeum Fabryka Emalia Oskara Schindlera to wyjątkowe miejsce, które łączy przeszłość z teraźniejszością. Mieści się w oryginalnych zabudowaniach fabrycznych przy ul. Lipowej 4 na krakowskim Zabłociu, gdzie podczas II wojny światowej niemiecki przedsiębiorca Oskar Schindler prowadził swoją fabrykę naczyń emaliowanych „Emalia”. To właśnie tutaj zatrudniał on żydowskich robotników, ratując ich przed wywózką do obozów zagłady. Historia ta stała się znana na całym świecie dzięki filmowi Stevena Spielberga „Lista Schindlera” z 1993 roku.
Muzeum otwarto w 2010 roku jako oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Wystawa stała „Kraków – czas okupacji 1939-1945” pokazuje losy Krakowa i jego mieszkańców podczas niemieckiej okupacji. Nowoczesna, multimedialna ekspozycja zajmuje powierzchnię ponad 1500 m² i prowadzi zwiedzających przez rekonstrukcje krakowskich ulic, getta, obozu w Płaszowie i innych miejsc związanych z okupacyjną historią miasta. Samo biuro Schindlera jest odtworzone zgodnie z historycznymi przekazami – można tu zobaczyć jego oryginalne biurko i inne autentyczne przedmioty.
niewiele osób wie, że fabryka Schindlera produkowała nie tylko naczynia emaliowane, ale też amunicję dla niemieckiej armii. To był sprytny wybieg Oskara – dzięki statusowi zakładu zbrojeniowego mógł argumentować ,że jego żydowscy pracownicy są niezbędni dla niemieckiego wysiłku wojennego. W szczytowym momencie w fabryce pracowało około 1200 Żydów, którzy znaleźli się na słynnej „liście Schindlera”. Gdy pod koniec wojny fabrykę ewakuowano, Schindler wykorzystał swoje wpływy i majątek, aby przenieść pracowników do nowego zakładu w Brünnlitz (dzisiejsze Brněnec w Czechach),chroniąc ich aż do wyzwolenia.
Zwiedzanie muzeum to nie tylko lekcja historii, ale też głęboko poruszające doświadczenie. Na każdym kroku można poczuć dramatyzm tamtych wydarzeń. Warto zarezerwować sobie co najmniej dwie godziny na spokojne obejrzenie całej ekspozycji. Bilety najlepiej kupić z wyprzedzeniem przez Internet, zwłaszcza w sezonie turystycznym, gdy muzeum przeżywa prawdziwe oblężenie. W każdy poniedziałek (z wyjątkiem pierwszego poniedziałku miesiąca) wstęp na wystawę stałą jest bezpłatny, ale liczba wejściówek jest ograniczona.
Ekspozycja „Kraków - czas okupacji 1939-1945” przedstawia życie codzienne w okupowanym Krakowie poprzez rekonstrukcje ulicy, mieszkań oraz dokumenty i fotografie. Nowoczesna aranżacja multimedialna sprawia, że zwiedzanie jest wyjątkowo angażującym doświadczeniem
Wkraczając do ekspozycji „Kraków – czas okupacji 1939-1945″ przenosimy się w mroczny okres historii miasta. rekonstrukcja krakowskiej ulicy z czasów okupacji od razu robi piorunujące wrażenie – niemieckie szyldy, plakaty propagandowe, posterunki żołnierzy. Można niemal poczuć ciężar tamtych dni, gdy spacerujesz po bruku, mijając witryny sklepowe z oryginalnymi przedmiotami z epoki.
Twórcy wystawy zadbali o każdy szczegół. Odtworzone mieszkania krakowian pokazują, jak wyglądała codzienność – skromne meble, racjonowane produkty, ukryte pod podłogą radio. Dźwięki nalotów, komunikaty okupanta i szepty konspiratorów towarzyszą zwiedzającym dzięki nowoczesnym rozwiązaniom audio. Na ścianach wiszą oryginalne dokumenty i fotografie, czasem tak zwyczajne, że aż przeszywające – zwykłe krakowskie rodziny starające się przetrwać w nieludzkich czasach.
Najmocniejszą stroną ekspozycji jest jej interaktywność. Ekrany dotykowe pozwalają przeglądać archiwalne dokumenty, a w niektórych częściach wystawy można odsłuchać wspomnień świadków tamtych wydarzeń. mało znane fakty z życia getta krakowskiego oraz historia ruchu oporu pokazują dwie strony dramatu – tragedię żydowskich mieszkańców oraz heroizm konspiratorów. Szczególnie poruszające są osobiste pamiętniki i listy, które nie trafiły nigdy do adresatów.
Co ciekawe, eksponaty nie są wyłącznie ponure. Pokazują również, jak krakowianie radzili sobie z trudną rzeczywistością - powstające w ukryciu karykatury okupantów, tajne przedstawienia teatralne i koncerty. W gablotach znajdziemy „biżuterię patriotyczną” - niepozorne przedmioty z ukrytymi symbolami Polski Walczącej. Czasem łza się w oku kręci, gdy słyszy się nagranie przedwojennego szlagieru, który dla krakowian był czymś więcej niż tylko piosenką – był przypomnieniem normalności.
Ze względu na ogromną popularność muzeum, szczególnie po sukcesie filmu Spielberga, konieczna jest wcześniejsza rezerwacja biletów online (około 30 zł). Na zwiedzanie należy przeznaczyć 2-3 godziny.
Zaplanuj wizytę odpowiednio wcześniej – bilety do Fabryki Schindlera często wyprzedają się na kilka tygodni przed planowaną datą. Największy tłok panuje w wakacje i długie weekendy. Na stronie muzeum możesz sprawdzić dostępność terminów i dokonać rezerwacji. Cena biletu normalnego to około 30 zł, ale warto sprawdzić aktualne zniżki dla uczniów, studentów i seniorów.
Zwiedzanie muzeum trwa zwykle od 2 do 3 godzin, ale to zależy od twojego tempa i zainteresowania tematem. Wystawa stała ”Kraków – czas okupacji 1939-1945″ zajmuje sporą przestrzeń i zawiera mnóstwo interaktywnych elementów. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że ekspozycja została podzielona na 45 sal tematycznych – warto więc zarezerwować odpowiednią ilość czasu, żeby niczego nie przegapić.
Na miejscu można wynająć audioprzewodnik (koszt około 10 zł) lub skorzystać z usług przewodnika, co polecam szczególnie osobom nieznającym dobrze historii Polski. W muzeum działa też mała kawiarenka, gdzie można odpocząć w trakcie zwiedzania. Jeśli przyjedziesz samochodem, przygotuj się na trudności ze znalezieniem miejsca parkingowego w okolicy – lepiej zostawić auto dalej lub przyjechać komunikacją miejską.
Po obejrzeniu wystawy koniecznie zajrzyj do oryginalnego gabinetu Oskara Schindlera, który zachowano w niemal niezmienionej formie. to jedno z niewielu autentycznych pomieszczeń, które przetrwało z czasów funkcjonowania fabryki. Wielu zwiedzających nie wie, że w piwnicy muzeum organizowane są też czasowe wystawy tematyczne powiązane z historią Krakowa – warto sprawdzić aktualny program przed wizytą.
Muzeum stanowi doskonałe uzupełnienie wizyty w dzielnicy Kazimierz, pozwalając lepiej zrozumieć tragiczne losy krakowskich Żydów podczas II wojny światowej
Wizyta na krakowskim Kazimierzu nie jest pełna bez odwiedzenia Muzeum Fabryki Oscara Schindlera, mieszczącego się w budynku dawnej Fabryki Emalia. To właśnie tutaj niemiecki przedsiębiorca ocalił ponad tysiąc Żydów, zatrudniając ich w swojej fabryce. Muzeum przedstawia losy krakowskich Żydów i Polaków podczas niemieckiej okupacji w sposób niekonwencjonalny – ekspozycja jest zaprojektowana jako podróż w czasie przez Kraków lat 1939-1945.
Wystawy są wyjątkowo interaktywne i poruszające, dzięki czemu historia staje się namacalna. Zwiedzając muzeum, przejdziesz przez odtworzone ulice getta, usłyszysz opowieści świadków i zobaczysz autentyczne przedmioty codziennego użytku. Mało kto wie, że w części ekspozycji wykorzystano fragmenty oryginalnych list pracowników Schindlera, które przetrwały do naszych czasów. Warto przyjść tu z samego rana – wtedy jest najmniejszy tłok i można bez pośpiechu wczuć się w klimat tamtych czasów.
Muzeum świetnie uzupełnia wiedzę o historii dzielnicy, którą zdobędziesz spacerując po Kazimierzu. Kiedy spacerujesz po dzisiejszych ulicach pełnych klimatycznych kawiarni i restauracji, trudno wyobrazić sobie dramat, jaki rozegrał się tu podczas wojny. Wystawa w fabryce Schindlera daje szerszy kontekst dla pustych placów, gdzie kiedyś stały synagogi, czy pozostawionych fragmentów murów getta. To jak układanka, gdzie pojedyncze elementy nagle tworzą pełny obraz.
Po zwiedzeniu muzeum warto przejść się trasą pamięci po dawnym getcie, który znajdował się w dzielnicy Podgórze, tuż obok Kazimierza. Plac Bohaterów Getta z symbolicznymi pustymi krzesłami czy zachowane fragmenty muru getta nabierają głębszego znaczenia. Często turyści przyznają, że dopiero po wizycie w muzeum potrafią dostrzec ślady historii, które wcześniej kompletnie umykały ich uwadze podczas zwiedzania dzielnicy. Co ciekawe, w pobliżu znajduje się też apteka „Pod Orłem”, prowadzona podczas wojny przez Tadeusza Pankiewicza, który jako jedyny Polak miał pozwolenie na prowadzenie biznesu w getcie i pomagał jego mieszkańcom.
9. Kopiec Kościuszki
Na wzgórzu wznoszącym się 326 metrów nad poziomem morza stoi dumny – jeden z najbardziej charakterystycznych punktów panoramy Krakowa. Ta usypana z ziemi konstrukcja powstała w latach 1820-1823 jako hołd dla polskiego bohatera narodowego, Tadeusza Kościuszki. Kopiec ma wysokość 34 metrów, a na jego szczyt prowadzi wijąca się ścieżka, z której rozciąga się kapitalna panorama miasta i okolic.
U podnóża kopca znajduje się forty cytadeli austriackiej z XIX wieku, w których dziś mieści się Muzeum Kościuszkowskie. Warto zajrzeć do środka, by poznać historię powstania kościuszkowskiego i życiorys tego niezwykłego człowieka. Ciekawostką jest, że w kopcu podczas jego budowy umieszczono ziemię z pól bitewnych, na których walczył Kościuszko – zarówno z Polski, jak i ze Stanów Zjednoczonych. No kto by pomyślał, że ten nasz rodak był też bohaterem amerykańskiej wojny o niepodległość!
Dotarcie na to nie lada gratka dla miłośników spacerów. Możesz dojść tam piechotą z centrum Krakowa (zajmie to około godziny), dojechać autobusem miejskim albo taksówką. Po drodze warto zrobić przystanek w kawiarni „Fort Kościuszko”, gdzie przy filiżance dobrej kawy odpoczniesz przed ostatnim podejściem. Latem na dziedzińcu fortu odbywają się kameralne koncerty i wydarzenia kulturalne – warto sprawdzić program przed wizytą. Pamiętaj tylko, że na sam szczyt kopca trzeba kupić bilet wstępu, ale te kilka złotych to naprawdę niewygórowana cena za widok, który zapamiętasz na długo!
Kopiec Tadeusza Kościuszki, usypany w latach 1820-1823 dla upamiętnienia narodowego bohatera, wznosi się na 34 metry, osiągając wysokość 326 m n.p.m
Kopiec Kościuszki to nie tylko pomnik historyczny, ale prawdziwa perła krakowskiego krajobrazu. Usytuowany na wzgórzu św. Bronisławy, oferuje jedną z najpiękniejszych panoram miasta. Z jego szczytu zobaczysz jak na dłoni Wawel, Stare Miasto, a przy dobrej pogodzie nawet odległe pasma Tatr. Warto zabrać ze sobą lornetkę – widoki naprawdę robią wrażenie!
Historia kopca sięga początku XIX wieku, gdy Kraków znajdował się w granicach Wolnego Miasta Krakowa. Po śmierci Tadeusza Kościuszki w 1817 roku, Senat Rzeczypospolitej Krakowskiej podjął decyzję o usypaniu kopca ku czci bohatera. Budowa trwała trzy lata i zaangażowała tysiące ochotników z różnych warstw społecznych. Do jego konstrukcji użyto ziemi z pól bitewnych, na których walczył Kościuszko, co nadało kopcowi szczególnego, symbolicznego znaczenia. Ciekawostką jest, że w uroczystym rozpoczęciu prac uczestniczył książę Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki wraz z generałem Józefem Zajączkiem.
Na szczycie kopca umieszczono granitowy głaz z napisem „Kościuszce”, a wokół niego wybudowano fortyfikacje austriackie. Ta cytadela, wzniesiona w latach 1850-1856, stanowi dodatkową atrakcję turystyczną. Obecnie w budynkach fortu mieści się muzeum Kościuszkowskie, kawiarnia oraz punkt widokowy. Na terenie kompleksu często odbywają się wydarzenia kulturalne i rekonstrukcje historyczne. Nie da się ukryć, że to idealne miejsce na niedzielny wypad z rodziną – można połączyć naukę historii z aktywnym wypoczynkiem na świeżym powietrzu.
Dotarcie na Kopiec nie jest trudne. Z centrum Krakowa najlepiej dojechać autobusem linii 100, który kursuje od Salwatora, albo podjechać własnym samochodem i zostawić go na pobliskim parkingu. Bardziej aktywni mogą wybrać się tam pieszo lub rowerem – prowadzi tam kilka malowniczych tras. Po drodze warto zerknąć na pobliskie wzgórze Sikornik z kopcem Piłsudskiego – to świetna okazja, by zobaczyć dwa krakowskie kopce podczas jednej wycieczki.
Kopiec Kościuszki jest otwarty dla zwiedzających przez cały rok. Latem można tu wejść między 9:00 a 19:00,zimą godziny są nieco krótsze. Wstęp jest płatny, ale ceny biletów są przystępne – warto wydać te kilka złotych, żeby na własne oczy zobaczyć to wyjątkowe miejsce. A jeśli masz szczęście trafić na 24 marca (imieniny Tadeusza) lub 15 października (rocznicę śmierci Kościuszki), możesz uczestniczyć w specjalnych uroczystościach patriotycznych organizowanych na kopcu. Daj się ponieść historii w tym niezwykłym miejscu!
Z wierzchołka rozpościera się najlepsza panorama Krakowa, obejmująca całe miasto, Wisłę oraz przy dobrej pogodzie – Tatry oddalone o ponad 100 km.
Wspinasz się na kopiec, każdy krok przybliża Cię do momentu, który na długo zapadnie w pamięci. gdybyś wiedział, co za chwilę zobaczysz, przyspieszyłbyś mimo zmęczenia. I nagle stajesz tam – na szczycie Kopca Kościuszki, skąd rozciąga się widok zapierający dech w piersiach. Cały Kraków leży u Twoich stóp jak kolorowa makieta, którą można objąć jednym spojrzeniem.
Z wysokości 326 metrów n.p.m. możesz dostrzec wszystkie najważniejsze zabytki królewskiego miasta. Wawel dumnie wznosi się nad błękitną wstęgą Wisły, wieże Kościoła Mariackiego strzelają w niebo, a dalej rozciąga się mozaika terenów zielonych i zabudowań dawnej stolicy Polski. Przy dobrej pogodzie, zazwyczaj po deszczu lub wczesnym rankiem, gdy powietrze jest krystalicznie czyste, na horyzoncie pojawia się majestatyczna panorama Tatr – surrealistyczny widok gór oddalonych o ponad 100 kilometrów.
Najlepiej wybrać się tu z lornetką lub aparatem z dobrym zoomem. Miejscowi mówią, że najpiękniejsze widoki są tuż przed zachodem słońca, gdy ostatnie promienie oświetlają miasto ciepłym, złotym blaskiem. warto wtedy usiąść na jednej z ławeczek i w spokoju chłonąć ten spektakl. Poranek to z kolei czas, kiedy miasto często spowite jest mgłą, a z niej wyłaniają się jedynie najwyższe budowle – widok jak z bajki!
Kopiec nie bez powodu nazywany jest przez krakowian „najlepszym punktem widokowym w mieście”. Żaden inny nie oferuje tak kompletnej panoramy 360 stopni. Nawet popularny u turystów Kopiec Kraka nie zapewnia tak rozległego widoku na całe miasto i okolice. Na dodatek możesz tu dojechać komunikacją miejską – autobus dowiezie Cię prawie pod sam szczyt, więc nie ma wymówek, żeby nie sprawdzić tego miejsca na własne oczy!
Na szczyt można dostać się pieszo (około 40 minut z centrum), autobusami linii 100 i 101 lub samochodem (dostępny parking). Kopiec otaczają austriackie fortyfikacje z XIX wieku, stanowiące część Twierdzy Kraków
Dotarcie na szczyt Kopca stanowi nie lada przygodę! Najzdrowsza opcja to spacer pieszy, zajmujący około 40 minut z centrum Krakowa. Warto zabrać wygodne buty i wodę, zwłaszcza w cieplejsze dni. Trasa jest dobrze oznakowana i prowadzi przez malownicze tereny, dając przedsmak widoków, które czekają na górze.
Nie masz ochoty na wspinaczkę? Autobusy linii 100 i 101 regularnie kursują w kierunku Kopca. Bilety możesz kupić u kierowcy lub w automatach – kosztują grosze, a oszczędzasz nogi. Przystanki znajdują się w dogodnych lokalizacjach w centrum, a sam przejazd trwa kilkanaście minut. Zimą autobusy kursują rzadziej, więc lepiej sprawdzić rozkład jazdy zawczasu.
Dla zmotoryzowanych przygotowano specjalny parking, który mieści kilkadziesiąt samochodów. W sezonie turystycznym zapełnia się dość szybko, więc warto przyjechać wcześnie rano lub pod wieczór. Za postój trzeba zapłacić, ale ceny są przystępne – kilka złotych za godzinę. Zimą bywa ślisko, więc lepiej mieć łańcuchy na koła.
Prawdziwą gratką dla miłośników historii militarnej są austriackie fortyfikacje z XIX wieku okalające Kopiec. Te imponujące budowle były częścią rozległego systemu obronnego Twierdzy Kraków. Można podziwiać zachowane mury, forty i okopy. Co ciekawe, niektóre z tych umocnień nigdy nie zostały użyte w walce, a mimo to przetrwały do naszych czasów w całkiem niezłym stanie. W pogodne dni między fortyfikacjami przechadzają się nie tylko turyści, ale i krakowskie rodziny z dziećmi – to popularny teren weekendowych spacerów.
Najlepszy czas na fotografowanie to poranek lub wieczór. Na terenie fortyfikacji działa kawiarnia i taras widokowy, a także ekspozycja muzealna poświęcona Kościuszce
Kopiec Kościuszki to miejsce, które w pełnej krasie prezentuje się o świcie i o zmierzchu. Poranne promienie słoneczne otulają fortyfikacje miękkim blaskiem, tworząc idealne warunki dla fotografów. Wieczorem natomiast, gdy słońce chyli się ku zachodowi, Kraków u stóp kopca mieni się ciepłymi barwami, a cienie wydłużają się, podkreślając architektoniczne detale fortyfikacji. Warto zabrać statyw – szczególnie podczas złotej godziny, gdy światło jest najłagodniejsze.
Na terenie kompleksu czeka na gości przytulna kawiarnia, gdzie można odpocząć po wspinaczce na szczyt. Kawa z widokiem na panoramę Krakowa smakuje tu wyjątkowo, zwłaszcza przy stoliku na tarasie widokowym. Zimą serwują tu rozgrzewające herbaty z imbirem i pomarańczą, a latem – orzeźwiające lemoniady. Mało kto wie, że w kawiarni od czasu do czasu organizowane są kameralne koncerty muzyki klasycznej – warto sprawdzić harmonogram przed wizytą.
Najciekawszym punktem wizyty jest ekspozycja muzealna poświęcona Tadeuszowi Kościuszce. Wystawa prezentuje nie tylko militarne dokonania polskiego generała, ale również jego mniej znane osiągnięcia jako inżyniera i rysownika. Na zwiedzających czekają oryginalne eksponaty z epoki, interaktywne instalacje i multimedialne prezentacje. Nietypowym elementem kolekcji jest makieta fortyfikacji zaprojektowanych przez Kościuszkę w West Point – mało kto wie, że nasz generał przyczynił się do budowy słynnej amerykańskiej akademii wojskowej.
Przed wycieczką warto sprawdzić godziny otwarcia – te zmieniają się w zależności od sezonu. W weekendy bywa tu tłoczno jak na Krupówkach, więc jeśli chcecie mieć kopiec prawie na wyłączność, wybierzcie się tu w środku tygodnia. Dodatkowym atutem miejsca jest możliwość wzięcia udziału w żywych lekcjach historii organizowanych dla zwiedzających w każdy ostatni weekend miesiąca.
10.Planty
Zielony pierścień otaczający krakowskie Stare Miasto to prawdziwa perełka, której nie można pominąć podczas wizyty w dawnej stolicy Polski. powstały na miejscu dawnych murów obronnych, które rozebrano na początku XIX wieku z inicjatywy Feliksa Radwańskiego. Zamiast fortyfikacji utworzono urokliwy park o długości ponad 4 kilometrów i powierzchni około 21 hektarów. Taki zabieg urbanistyczny był dość rzadki w Europie – większość miast po prostu zabudowywała tereny po wyburzonych murach.
Park podzielony jest na osiem ogrodów, z których każdy ma swój niepowtarzalny charakter. Spacerując alejkami Plant, co rusz natkniesz się na pomniki znanych Polaków – Lilli Wenedy, Grażyny, Mikołaja Kopernika czy Floriana Straszewskiego. Najbardziej charakterystycznym elementem są stare, rozłożyste kasztanowce, pod którymi latem możesz schować się przed upałem. Na Plantach znajdziesz też blisko 40 gatunków drzew, w tym platany, lipy, jesiony, klony i dęby – niektóre z nich pamiętają jeszcze czasy powstania parku!
to nie tylko miejsce na szybki skrót między Rynkiem a Dworcem, ale też centrum życia towarzyskiego Krakowa. rano zobaczysz tu biegaczy i spacerowiczów z psami, w ciągu dnia turystów robiących zdjęcia i studentów spieszących na zajęcia, a wieczorem zakochane pary i miejscowych wracających z pracy. Najfajniejszy jest odcinek między Bramą floriańską a Wawelem – tutaj znajdziesz najwięcej klimatycznych kawiarni z ogródkami, gdzie możesz przysiąść z kawą i obserwować tętniące życiem miasto. Warto wspomnieć, że zimą wyglądają jak z bajki, gdy ich alejki rozświetlają tysiące lampek zwanych przez krakowian ”światełkami Plant”.
Planty to unikatowy park miejski o długości 4 km, otaczający Stare Miasto w miejscu wyburzonych w XIX wieku średniowiecznych murów obronnych
Planty to zielony pierścień, który otula krakowską starówkę niczym szmaragdowa bransoleta. Ten unikatowy park powstał na początku XIX wieku, gdy austriackie władze zdecydowały o wyburzeniu niszczejących średniowiecznych murów obronnych. W miejscu fortyfikacji zasadzono tysiące drzew i krzewów, tworząc jeden z pierwszych w Europie przykładów adaptacji dawnych terenów militarnych na cele rekreacyjne .Dziś trudno wyobrazić sobie Kraków bez tego zielonego pasa o długości blisko 4 kilometrów.
Spacerując alejkami Plant, co rusz natrafiamy na ślady dawnych fortyfikacji. Zachowane fragmenty średniowiecznych murów, Barbakan czy Brama Floriańska przypominają o militarnej przeszłości tego miejsca. Mało kto wie, że przed utworzeniem parku teren wokół murów był zaniedbany – pełen błota, śmieci i biednych zabudowań. Przemiana tego obszaru w elegancki park była prawdziwą rewolucją dla miejskiej przestrzeni.
Planty podzielone są na osiem ogrodów o różnym charakterze, z których każdy ma swoją nazwę i klimat. Podczas przechadzki napotkasz 40 pomników i rzeźb, w tym słynny pomnik Lajkonika czy figurę Grażyny i Litawora. Latem możesz przysiąść na jednej z licznych ławek i obserwować życie miasta przy filiżance kawy z pobliskiej kawiarni. Jesienią Planty zamieniają się w istny festiwal kolorów, gdy stare drzewa przybierają złociste i czerwone barwy. Zimą, gdy gałęzie pokrywa śnieg, park nabiera baśniowego charakteru.
Co ciekawe, na Plantach rośnie ponad 1000 drzew, wśród których znajdziesz gatunki mające nawet po 150 lat! Dominują tu kasztanowce, lipy i klony, ale napotkasz też rzadsze okazy jak miłorząb japoński czy tulipanowiec amerykański. Park jest domem dla wielu gatunków ptaków – od wszędobylskich gołębi po rzadsze dzięcioły. Jeśli masz szczęście, możesz dostrzec przemykającego między krzewami wiewiórkę, która niestraszliwie podchodzi do spacerowiczów.
Planty to nie tylko miejsce spacerów, ale też kawał historii Krakowa. To tutaj w 1869 roku zainstalowano pierwsze w mieście latarnie gazowe, a w 1913 roku odsłonięto pomnik Grunwaldzki. W czasach komunizmu park nieco podupadł, ale po gruntownej rewitalizacji w latach 2005-2006 odzyskał dawny blask. Dziś to nie tylko płuca miasta, ale i jego serce – miejsce, gdzie przecinają się ścieżki turystów i krakowian, gdzie można złapać oddech od miejskiego zgiełku, choć jesteś dosłownie kilka kroków od Rynku Głównego.
W parku można podziwiać liczne pomniki wybitnych Polaków, fontanny oraz różnorodną roślinność. Do najciekawszych części należą odcinki przy Barbakanie, Wawelu oraz Uniwersytecie Jagiellońskim
plantacje Krakowskie okrążają Stare Miasto szerokim, zielonym pierścieniem. Spacerując przy barbakanie, napotkasz pomnik Grunwaldzki, który dumnie przypomina o zwycięstwie Polaków nad Krzyżakami. Tuż obok znajduje się urokliwa fontanna, gdzie w letnie dni mieszkańcy chętnie odpoczywają na ławeczkach wśród kolorowych rabat kwiatowych. Ten fragment parku jest prawdziwą oazą spokoju, mimo że znajduje się zaledwie kilka kroków od tętniącego życiem centrum.
Odcinek parku biegnący wzdłuż Wzgórza Wawelskiego to prawdziwa perełka. Zobaczysz tu pomnik Tadeusza Kościuszki oraz słynny smok wawelski, który co kilka minut zionie prawdziwym ogniem – dzieciaki mają z tego niezły ubaw! Z alejek rozpościera się fantastyczny widok na majestatyczne mury zamku królewskiego. wiosną kwitną tu magnolie i różaneczniki, tworząc bajkowy krajobraz, który aż się prosi o zdjęcie. Latem możesz przysiąść na trawie z książką lub po prostu podziwiać panoramę Wisły.
Park przy Uniwersytecie Jagiellońskim to z kolei ulubione miejsce studentów i profesorów. Otacza zabytkowe budynki Collegium Maius i Collegium Novum, gdzie mieści się najstarsza polska uczelnia. W tej części znajdziesz pomniki wielkich uczonych związanych z krakowską Alma Mater, wśród nich Mikołaja Kopernika i Hugona Kołłątaja. Alejki obsadzone są wiekowymi dębami i lipami, które latem dają upragniony cień. To świetne miejsce, by poczuć akademicki klimat Krakowa bez wchodzenia do samych budynków uniwersyteckich.
Roślinność w krakowskich plantacjach jest naprawdę bogata – rośnie tu ponad 30 gatunków drzew i krzewów. Niektóre okazy mają już ponad 100 lat! Najstarszym drzewem jest potężny kasztanowiec przy ul. Podzamcze, który pamięta jeszcze czasy zaborów. Zimą plantacje również mają swój urok, zwłaszcza kiedy gałęzie pokrywa śnieg, a alejki rozświetlają stylowe, zabytkowe latarnie.
Planty stanowią idealną trasę spacerową wokół centrum (pełne okrążenie zajmuje około godziny), oferując liczne ławki, kawiarnie i miejsca odpoczynku
Planty krakowskie to zielony pierścień otaczający Stare Miasto w miejscu dawnych murów obronnych. Spacerując tą trasą, mijamy 39 oryginalnych plant o długości około 4 kilometrów. Pełne okrążenie zajmuje przeciętnie godzinę, ale warto zarezerwować więcej czasu, by nacieszyć się licznymi atrakcjami po drodze. Co ciekawe, w XIX wieku krakowskie Planty nazywano potocznie „plantacjami” – nazwa ta utrzymywała się w gwarze krakowskiej aż do lat 60. XX wieku.
Na trasie Plantami napotkamy osiem charakterystycznych ogrodów, z których każdy ma swój niepowtarzalny charakter. Wiosną i latem kwitnące rabaty, pachnące krzewy i stare drzewa tworzą prawdziwe zielone płuca miasta. Jesienią z kolei Planty mienią się fantastycznymi kolorami, a spadające liście tworzą dywan pod nogami. Zimą, zwłaszcza po zmroku, oświetlone latarniami i lampkami ścieżki nabierają baśniowego charakteru – warto wtedy wpaść na kubek grzanego wina w jednej z okolicznych kawiarenek.
Planty to doskonałe miejsce odpoczynku zarówno dla turystów, jak i mieszkańców. Co kilkadziesiąt metrów ustawiono wygodne ławki, gdzie można przysiąść z książką lub po prostu obserwować przechodniów. Dla spragnionych nie brakuje punktów gastronomicznych – od eleganckich kawiarni z ogródkami po mobilne punkty z kawą czy lodami. Tutejsze kawiarnie mają swoją tradycję – niektóre działają nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat i stały się kultowymi miejscami spotkań krakowian.
Podczas spaceru Plantami warto zwrócić uwagę na liczne pomniki i rzeźby zdobiące ten obszar. Napotkamy tu m.in. pomniki Lilli Wenedy, Grażyny i Litawora czy figurę Floriana Straszewskiego - jednego z inicjatorów utworzenia Plant. W pobliżu dawnej Bramy Floriańskiej stoi pomnik Bohdana Zaleskiego, a nieopodal Wawelu – monument Mikołaja Zyblikiewicza. Te artystyczne akcenty dodają Plantom charakteru muzeum na świeżym powietrzu, które można zwiedzać bez biletu wstępu.
Najlepsze wejście na Planty znajduje się przy Barbakanie – stąd możemy ruszyć w dowolnym kierunku. Po drodze miniemy takie punkty orientacyjne jak Teatr im. Juliusza Słowackiego, Filharmonię Krakowską czy Collegium Novum. Jeśli zgłodniejemy, warto zboczyć na chwilę z trasy i wpaść do jednej z knajpek przy ulicy Św. Tomasza albo zajrzeć do kawiarni Bunkier Sztuki. A gdy nogi odmawiają już posłuszeństwa, zawsze można skrócić trasę i przeciąć Planty w poprzek, wracając do centrum Starego Miasta.
Park jest szczególnie piękny wiosną, gdy kwitną magnolie i kasztanowce, oraz jesienią, gdy przybiera intensywne kolory. Zimą część alejek jest iluminowana, tworząc urokliwą atmosferę
Planty krakowskie zachwycają zmiennością barw i nastrojów w każdej porze roku. Wiosenne miesiące to prawdziwy festiwal kolorów, gdy różowe i białe kwiaty magnolii otwierają swoje pąki już w kwietniu, tworząc bajkową scenerię. spacerując alejkami między kwitnącymi drzewami, można poczuć się jak w prywatnym ogrodzie botanicznym. Gdy nadchodzi maj, dostojne kasztanowce rozkwitają białymi „świecznikami”, które miejscowi traktują jako zwiastun rozpoczęcia sesji egzaminacyjnej.
Jesienne Planty to paleta ciepłych odcieni, które potrafią rozświetlić nawet najbardziej ponury dzień. Złociste liście klonów mieszają się z miedzianymi koronami dębów, tworząc naturalny dywan pod nogami spacerowiczów. To idealny czas na fotograficzne łowy – światło przefiltrowane przez kolorowe liście tworzy magiczny, nieco nostalgiczny nastrój. Wydeptywanie ścieżek w szeleszczących liściach to jedna z tych małych przyjemności, które wielu krakowian sobie ceni.
Zimą park przechodzi metamorfozę, szczególnie po zmroku. Iluminacje rozświetlające główne aleje pojawiają się już w okresie adwentowym i pozostają aż do końca lutego. Śnieg przykrywający gałęzie drzew w połączeniu z ciepłym światłem lampionów tworzy klimat rodem z baśni. Nic dziwnego, że wieczorne spacery Plantami są wtedy równie popularne jak latem. Warto zajrzeć zwłaszcza na odcinek między Bramą floriańską a Wawelem, gdzie oświetlenie jest najbardziej efektowne i często stanowi tło dla zimowych sesji ślubnych.
Ciekawostką jest, że niektóre drzewa na Plantach mają ponad 200 lat i pamiętają czasy, gdy park dopiero powstawał na miejscu zburzonych murów miejskich. Na trasie spacerowej znajdziecie tabliczki z opisami najstarszych okazów. Zimą, gdy drzewa są bezlistne, najlepiej widać ich majestatyczną strukturę – zwłaszcza platanów o charakterystycznej, łuszczącej się korze, która wygląda jak moro.
11. Zamek w Pieskowej Skale
to prawdziwa perełka ukryta wśród wapiennych skał Doliny Prądnika. Ta gotycko-renesansowa budowla, zawieszona malowniczo na wapiennej skale, przyciąga turystów nie tylko swoją architekturą, ale też niesamowitym położeniem. Na zamkowym dziedzińcu poczujesz się jak w podróży do czasów Kazimierza Wielkiego, który zainicjował budowę pierwotnej warowni w XIV wieku. Dzisiejszy kształt zamek zawdzięcza przebudowie z XVI wieku, kiedy to ród Szafrańców nadał mu renesansowy charakter.
Zwiedzając zamek, koniecznie zajrzyj do muzeum, które jest oddziałem Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. W komnatach obejrzysz wystawę „Przemiany w sztuce europejskiej od średniowiecza do połowy XIX wieku” z imponującą kolekcją mebli, obrazów i rzemiosła artystycznego. Ciekawostką jest fakt, że w 1963 roku kręcono tu sceny do filmu „Rękopis znaleziony w Saragossie” w reżyserii Wojciecha Jerzego Hasa – dziś kultowej produkcji polskiej kinematografii.
Będąc w Pieskowej Skale, nie można przegapić słynnej Maczugi Herkulesa – spektakularnej,25-metrowej wapiennej skały, stojącej samotnie tuż przy zamku. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Ojcowskiego Parku Narodowego i świetny punkt do zrobienia pamiątkowych fotek. miejscowi żartują, że gdy złapiesz Maczugę za czubek, spełni się twoje życzenie – ale jeszcze nikomu się to nie udało!
Po zwiedzaniu zamku warto wybrać się na spacer okolicznymi szlakami. Zaledwie 3 km stąd znajduje się Ojców z ruinami zamku i charakterystyczną Bramą Krakowską. Jeśli masz ochotę na dłuższą wędrówkę, wybierz zielony szlak prowadzący wzdłuż malowniczej Doliny Prądnika. Dla spragnionych i głodnych działa tu klimatyczna restauracja zamkowa, gdzie podają tradycyjne polskie dania. A jeśli masz szczęście trafić na jeden z organizowanych tu koncertów muzyki dawnej, poczujesz prawdziwego ducha historii.
Zamek najlepiej odwiedzić poza szczytem sezonu – w maju lub we wrześniu, gdy jest mniej turystów, a pogoda wciąż dopisuje. Cały kompleks jest dostępny do zwiedzania przez cały rok, choć zimą niektóre części ekspozycji mogą być zamknięte. Za bilet normalny zapłacisz około 25 złotych, a za ulgowy połowę tej kwoty. We wtorki wstęp jest bezpłatny, ale pamiętaj, że liczba wejściówek jest ograniczona, więc lepiej pojawić się wcześnie rano.
Zamek w Pieskowej Skale, położony 30 km od Krakowa, to jeden z najlepiej zachowanych zamków na Szlaku Orlich Gniazd. Jego początki sięgają XIV wieku, ale obecny renesansowy wygląd zawdzięcza przebudowie z XVI wieku
Zamek w Pieskowej skale to prawdziwa perła Szlaku Orlich Gniazd, który wije się przez Jurę Krakowsko-Częstochowską. Położony malowniczo na wapiennym wzgórzu, otoczony jest charakterystycznymi białymi skałami i bujną zielenią doliny Prądnika. Tuż obok zamku stoi słynna skała wapienna zwana „Maczugą Herkulesa” – niesamowity twór natury o wysokości 25 metrów, który wygląda jak gigantyczna maczuga wbita w ziemię.
Historia tego miejsca jest naprawdę długa. Pierwotnie stała tu warownia Kazimierza Wielkiego z połowy XIV wieku, ale to co widzimy dziś, to głównie efekt przebudowy zleconej przez Zygmunta Starego. Renesansowy dziedziniec z arkadowymi krużgankami przypomina trochę Wawel w miniaturze – nie bez powodu, bo nad jego projektem pracowali ci sami włoscy architekci. W zamku często nocował sam król, który lubił tu polować w okolicznych lasach. Co ciekawe, zamek nigdy nie został zdobyty przez wroga, choć Szwedzi podczas potopu próbowali swoich sił.
Dziś w odrestaurowanych wnętrzach mieści się oddział Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu. Możemy tu obejrzeć ekspozycję „przemiany w sztuce europejskiej od średniowiecza do połowy XIX wieku” z meblami, obrazami i przedmiotami codziennego użytku z różnych epok. Najbardziej charakterystycznym punktem jest Sala Rycerska z kolekcją zbroi i białej broni. Jeśli macie szczęście i traficie na przewodnika z gadaną, usłyszycie sporo ciekawostek o życiu dawnych mieszkańców i anegdot związanych z zamkiem.
Zwiedzając zamek warto zejść też do ogrodów włoskich, które kaskadowo opadają w stronę doliny. Z tarasu widokowego rozpościera się kapitalna panorama na Dolinę Prądnika i okolice. Często można tu spotkać pary robiące sesje ślubne – trudno się dziwić, bo miejsce ma klimat jak z bajki. Wiosną w ogrodach kwitną przepiękne magnolie i drzewa owocowe, a jesienią wszystko mieni się kolorami złota i czerwieni.
Do zamku najlepiej dotrzecie samochodem – parking znajduje się u stóp wzgórza zamkowego. Z Krakowa to raptem 30 km, więc spokojnie zmieścicie się w godzinie jazdy. Można też dojechać autobusem z Krakowa do Sułoszowej, a stamtąd przejść pieszo około 3 km. Zamek jest otwarty przez cały rok, ale godziny zwiedzania różnią się w zależności od sezonu. Warto sprawdzić przed wyjazdem, bo w poniedziałki bywa nieczynny. No i koniecznie zaplanujcie sobie czas na małą kawkę w zamkowej kawiarence – widok z tarasu jest tego wart!
Najbardziej charakterystycznym elementem zamku jest loggia arkadowa z dziedzińcem wzorowanym na Wawelu. We wnętrzach mieści się oddział Muzeum Narodowego z ekspozycją „Przemiany stylowe w dziejach sztuki europejskiej”
Loggia arkadowa zamku w Pieskowej Skale to prawdziwa perełka renesansowej architektury w Polsce. Trzypiętrowe krużganki otaczające dziedziniec sprawiają, że wielu turystów czuje się jak na Wawelu – i nie jest to przypadek! Dziedziniec został świadomie zaprojektowany tak, by nawiązywać do królewskiej siedziby, co miało podkreślać prestiż właścicieli. Kiedy spojrzycie na eleganckie łuki i proporcje kolumn, od razu zauważycie podobieństwo.
Wnętrza zamku kryją cenne zbiory Muzeum Narodowego w ramach stałej ekspozycji „Przemiany stylowe w dziejach sztuki europejskiej”. Wystawa prowadzi zwiedzających przez kolejne epoki artystyczne – od gotyku aż po realizm XIX wieku. Szczególnie warte uwagi są XVII-wieczne portrety trumienne – unikalne na skalę europejską malarskie świadectwa kultury sarmackiej. Mało kto wie, że w zbiorach znajduje się też kolekcja angielskich zegarów kaflowych z XVIII i XIX wieku, jedna z najbogatszych w Polsce.
Spacerując po komnatach, zwróćcie uwagę na autentyczne elementy wyposażenia. Renesansowe kominki, barokowe meble czy klasycystyczne żyrandole nie są tu tylko eksponatami – stanowią spójną część wnętrz, tworząc niepowtarzalny klimat. Każda sala to jak podróż do innej epoki. Czasem trudno się zorientować, co jest częścią muzealnej ekspozycji, a co oryginalnym elementem wystroju zamku – i właśnie na tym polega wyjątkowość tego miejsca.
Dla miłośników sztuki dawnej gratką będzie kolekcja malarstwa europejskiego, w tym obrazy z kręgu Cranacha czy repliki dzieł wielkich mistrzów. Po zwiedzeniu można odpocząć w dawnej sali balowej z widokiem na Dolinę Prądnika. Jak mawiają miejscowi przewodnicy: „Tu historia przemawia do ciebie z każdego kąta, tylko trzeba umieć słuchać”.
Zamek otwarty jest od wtorku do niedzieli, bilety kosztują około 25 zł. Warto połączyć wizytę z eksploracją okolicznych atrakcji Ojcowskiego Parku Narodowego
Malowniczo położony zamek otwiera swoje wrota dla zwiedzających od wtorku do niedzieli, dając możliwość zagłębienia się w jego fascynującą historię. Wstęp kosztuje około 25 zł, co stanowi niewielką inwestycję, biorąc pod uwagę bogactwo wrażeń, jakie czekają za jego murami. Warto zaplanować wizytę w godzinach porannych, kiedy jest mniej turystów, dzięki czemu spokojnie obejrzysz wszystkie sale i ekspozycje.
Ojcowski Park Narodowy to prawdziwa perełka otaczająca zamek. Nie ma co się spieszyć z powrotem do Krakowa! Wąwóz Ciasne Skałki, znajdujący się niedaleko zamku, to krótka, ale spektakularna trasa prowadząca między wapiennymi skałami. Przypomina to spacer przez naturalny labirynt – idealne miejsce na zrobienie kilku naprawdę fajnych fotek. Zimą, gdy ściany wąwozu pokrywają się lodem, miejsce to nabiera wręcz baśniowego charakteru.
Będąc w okolicy, koniecznie zajrzyj do Jaskini Ciemnej – jednej z największych i najciekawszych jaskiń w całym parku. Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem i trwa około 45 minut. Jest tam chłodno nawet w upalne dni (stała temperatura około 8°C),więc bluza czy sweter przyda się jak znalazł. Jaskinia była zamieszkiwana już w epoce kamienia, a archeolodzy znaleźli w niej ślady bytności neandertalczyków – czy to nie mega ciekawe?
Na zwiedzanie parku warto przeznaczyć cały dzień. Dolina Prądnika oferuje kilka punktów gastronomicznych, gdzie można złapać oddech i przekąsić coś lokalnego. Polecam szczególnie placek po zbójnicku w jednej z przydrożnych karczm – palce lizać! A po porządnym obiedzie, spacer na Maczugę Herkulesa to idealne zwieńczenie wycieczki z widokiem, który zostanie w pamięci na długo.
12.Ojcowski Park Narodowy
Zaledwie 15 kilometrów od Krakowa, wśród białych wapiennych skał i zielonych lasów, rozciąga się – najmniejszy park narodowy w Polsce. Mimo niewielkiej powierzchni (zaledwie 21 km²), kryje w sobie prawdziwe perełki przyrody i historii. Dolina Prądnika przecina park malowniczą wstęgą, a strome skalne ściany tworzą niepowtarzalny krajobraz jak z bajki.
Największą atrakcją parku jest bez wątpienia maczuga Herkulesa – charakterystyczna skała wapienna wyrastająca na 25 metrów wzwyż. Miejscowi opowiadają żartem, że gdy turysta nie zobaczy Maczugi, to jakby w ogóle nie był w Ojcowie. W pobliżu znajduje się Jaskinia Łokietka, gdzie według legendy król Władysław Łokietek ukrywał się przed wojskami czeskimi. Trzeba przyznać, że nieźle się zakopał – łażenie po jaskini wymaga trochę gimnastyki, ale przewodnik pokaże wam wszystkie zakamarki.
Spacerując doliną warto zajrzeć do zamku w Ojcowie, a właściwie jego ruin, które mimo upływu czasu robią spore wrażenie. Zbudowany za czasów Kazimierza Wielkiego jako część systemu „Orlich Gniazd”, dziś przypomina o burzliwej historii regionu. Z kolei na wzgórzu nad doliną wznosi się Zamek w Pieskowej Skale – ten akurat zachował się w znacznie lepszym stanie i można zwiedzać jego renesansowe wnętrza. Na dziedzińcu często odbywają się koncerty i pokazy rycerskie – warto sprawdzić harmonogram przed wizytą.
Park najlepiej zwiedzać pieszo, korzystając z dobrze oznakowanych szlaków. Najpopularniejsza trasa wiedzie z Ojcowa do Pieskowej Skały, zajmuje około 2-3 godzin i prowadzi przez najciekawsze miejsca parku. Po drodze miniecie urocze Źródełko Miłości, gdzie według legendy wypicie wody gwarantuje dozgonną miłość. Sam próbowałem – działa! Jesienią park mieni się wszystkimi odcieniami czerwieni i złota, tworząc wprost bajkową scenerię. Jeśli macie szczęście, możecie spotkać któregoś z mieszkających tu nietoperzy – w parku żyje aż 17 gatunków tych fascynujących ssaków.
Podczas zwiedzania koniecznie zajrzyjcie do Kaplicy ”Na Wodzie” – uroczego drewnianego kościółka zbudowanego na palach nad rzeką Prądnik. Historia jego powstania jest równie ciekawa co wygląd – wybudowano go w XIX wieku, by ominąć zakaz wznoszenia nowych budowli sakralnych narzucony przez władze carskie. No bo technicznie rzecz biorąc, kaplica nie stoi na ziemi, prawda? sprytne! W pobliżu znajduje się kilka klimatycznych restauracji, gdzie warto spróbować pstrąga z lokalnych hodowli.
Ojcowski Park Narodowy, najmniejszy z polskich parków narodowych (21 km²), słynie z malowniczych formacji wapiennych, w tym słynnej Maczugi Herkulesa o wysokości 25 metrów
Ojcowski park narodowy to prawdziwa perełka przyrodnicza położona zaledwie 15 kilometrów od Krakowa. Mimo niewielkich rozmiarów, park zachwyca różnorodnością form skalnych, które przez miliony lat rzeźbiły wody Prądnika i Sąspówki. Maczuga Herkulesa to bez wątpienia jego najbardziej rozpoznawalny symbol – 25-metrowy ostaniec wapienny, który samotnie strzeże wejścia do doliny. Z daleka przypomina gigantyczną maczugę wbitą w ziemię – stąd właśnie wzięła się jego nazwa, nawiązująca do mitologicznego siłacza.
Spacerując po parku, natkniesz się na dziesiątki jaskiń – jest ich tu ponad 400! Najsłynniejsze to Jaskinia Łokietka i jaskinia Ciemna. Według miejscowej legendy, w tej pierwszej król Władysław Łokietek ukrywał się przed pościgiem czeskiego króla Wacława II. Gdy pająk zasłonił wejście do jaskini swoją siecią, ścigający uznali, że nikt tam nie wchodził od dawna. Sprytnie, prawda? Jaskinia Ciemna zachwyca z kolei ogromnymi stalaktytami i była zamieszkiwana już 120 tysięcy lat temu przez neandertalczyków.
Na stosunkowo niewielkim obszarze parku odkryjesz zdumiewającą mozaikę krajobrazów. Wąwóz Ciasne Skałki to jak wyjęte z filmowego planu skalne przejście, gdzie ściany niemal się stykają. Skałki o fantazyjnych kształtach mają swoje lokalne nazwy – Igła Deotymy, Brama Krakowska czy Skały Panieńskie. Na szlakach napotkasz też zamki - ten w Ojcowie to malownicza ruina, a Zamek w Pieskowej Skale z charakterystycznym dziedzińcem arkadowym i ogrodem to jeden z najlepiej zachowanych obiektów na Szlaku Orlich Gniazd.
Park to nie tylko formacje skalne, ale i bogactwo przyrody. Rośnie tu ponad 950 gatunków roślin, a w jaskiniach hibernuje 15 z 25 występujących w Polsce gatunków nietoperzy. Na niewielkiej przestrzeni można spotkać zarówno gatunki górskie, jak i typowe dla nizin. Najbardziej urokliwe są wiosenne aspekty roślinne, gdy dno doliny pokrywa się dywanem kwitnących zawilców, a zbocza zdobią miodunki i przylaszczki. dla fotografów to prawdziwy raj – zwłaszcza o świcie, gdy mgły unoszące się nad doliną dodają miejscu baśniowego charakteru.
Wybierając się do parku, warto zaplanować całodniową wycieczkę. Najlepiej zwiedzać go pieszo, choć dla mniej wprawionych turystów kursuje też meleks. Szlak Doliną Prądnika (czerwony) to najbardziej popularna trasa, pozwalająca zobaczyć większość atrakcji. Dojazd jest prosty – z Krakowa możesz dotrzeć tu autobusem, a jeśli wybierasz samochód, znajdziesz parkingi przy każdym z czterech wejść do parku. Pamiętaj, że w weekendy bywa tu naprawdę tłoczno, więc lepiej przyjechać w tygodniu albo wczesnym rankiem.
Na terenie parku znajduje się kilka udostępnionych do zwiedzania jaskiń, w tym Jaskinia Łokietka (związana z legendą o ukrywającym się tam królu) i Jaskinia Ciemna z śladami osadnictwa neandertalczyków
Jaskinia Łokietka to jedna z najpopularniejszych jaskiń ojcowskiego Parku Narodowego. Znana również jako Grota Króla Łokietka, ma długość 320 metrów i rozciąga się na kilku poziomach. Według legendy, przyszły król Władysław Łokietek ukrywał się tu przez ponad miesiąc przed pościgiem króla czeskiego Wacława II. Podobno uratował go pająk, który utkał sieć u wejścia, przez co ścigający uznali, że nikt tam nie wchodził. Jaskinia ma ciekawą trasę turystyczną – po wejściu czeka nas korytarz wejściowy, Sala Rycerska, Sypialna, Kuchnia i sporo zakamarków z niesamowitymi formami naciekowymi.
Jaskinia Ciemna przyciąga uwagę archeologów z całego świata. To jedyne w Polsce miejsce, gdzie odkryto ślady bytowania neandertalczyków sprzed około 120 tysięcy lat. Podczas wykopalisk znaleziono tu liczne narzędzia krzemienne i ślady palenisk. Nazwa jaskini nie jest przypadkowa – jej głębsze części są rzeczywiście pozbawione naturalnego światła. Z jaskiniowej komory głównej rozciąga się piękny widok na Dolinę prądnika. Co ciekawe, temperatura wewnątrz utrzymuje się na stałym poziomie około 8°C przez cały rok, niezależnie od pory roku.
Zwiedzanie tych jaskiń wymaga dobrego obuwia i cieplejszej odzieży. W Jaskini Łokietka trzeba pokonać aż 270 schodów, a miejscami korytarze są dość wąskie i niskie – wysoka osoba musi się solidnie schylić. W Jaskini Ciemnej natomiast warto dokładnie przyjrzeć się ścianom – specjaliści potrafią rozpoznać ślady narzędzi używanych przez neandertalczyków przy obróbce krzemienia. Przewodnicy zazwyczaj pokazują charakterystyczne nacięcia i wyjaśniają, jak powstawały pradawne narzędzia.
Zarówno Jaskinia Łokietka, jak i Jaskinia Ciemna są dostępne do zwiedzania od kwietnia do października. Zimą stają się domem dla setek nietoperzy, które zapadają tam w hibernację. Z tego powodu jaskinie są wtedy zamknięte – chodzi o niezakłócanie spokoju tym pożytecznym ssakom. Wśród hibernujących gatunków można spotkać nocka dużego, podkowca małego czy mopka – wszystkie one są pod ścisłą ochroną. Te dwie jaskinie to tylko część z ponad 400 odkrytych w Ojcowskim Parku Narodowym, choć dla turystów udostępniono tylko kilka z nich.
Park oferuje szlaki turystyczne o różnym stopniu trudności, od łatwych spacerów doliną Prądnika po bardziej wymagające trasy przez wąwozy i wzgórza. Wśród historycznych obiektów wyróżniają się ruiny zamków w Ojcowie i na Grodzisku
Ojcowski Park Narodowy to prawdziwy raj dla piechurów o różnym poziomie zaawansowania. Szlak zielony wiedzie doliną Prądnika i nadaje się nawet dla rodzin z małymi dziećmi – trasa jest płaska, dobrze oznaczona i oferuje po drodze sporo atrakcji. Mnóstwo osób wybiera trasę od Bramy Krakowskiej przez Grotę Łokietka aż do centrum Ojcowa, zajmuje to jakieś 2 godziny spokojnym tempem.
Dla tych, którzy szukają większych wyzwań, szlak czerwony prowadzi przez wąwozy, strome zbocza i wzgórza. Warto wybrać się nim przez Wąwóz Ciasne Skałki – miejscami trzeba się nieźle natrudzić, podciągając na łańcuchach, ale widoki z góry wynagradzają wysiłek. Zimą niektóre trasy bywają śliskie, więc lepiej mieć przy sobie kijki trekkingowe – mówię z własnego doświadczenia!
Ruiny zamku w Ojcowie to nie byle jaki zabytek – to pozostałość XIV-wiecznej warowni wzniesionej przez Kazimierza Wielkiego. Dzisiaj z dawnej potęgi ostały się jedynie fragmenty murów, baszta i wieża bramna, ale z niewielkiego wzgórza można podziwiać malowniczą panoramę doliny. Ciekawostka: jedna z legend głosi, że nazwa Ojcowa pochodzi od słowa „ojciec” – Władysław Łokietek miał tak nazwać to miejsce na cześć miejscowego chłopa, który ukrywał go przed wrogami.
Na wzgórzu Grodzisko, około 6 km od Ojcowa, znajdziemy drugi zamek – a właściwie to, co z niego zostało. Zamek Korzkiewski (bo tak go pierwotnie nazywano) powstał w XIV wieku jako element systemu obronnego „Orlich Gniazd”. Z budowli zachowała się jedynie samotna, kamienna wieża strażnicza, która góruje nad okolicą. obok stoi pustelnia bł. Salomei – mały klasztor z kościołem, gdzie według podań mieszkała siostra Bolesława Wstydliwego.
Niecodzienną atrakcją szlaków Ojcowskiego parku są liczne jaskinie. Jaskinia Ciemna, położona w zboczu Doliny Prądnika, to nie tylko geologiczna perełka, ale i stanowisko archeologiczne z pozostałościami po neandertalczykach sprzed 120 tysięcy lat! Po drodze z ojcowa na Grodzisko można zajrzeć też do Jaskini Łokietka – największej w parku. Nazwa nie wzięła się znikąd – podobno ukrywał się tam przed czeskimi wojskami przyszły król Polski.
Najlepszym okresem na zwiedzanie jest wiosna (kwitnąca roślinność) i początek jesieni (kolorowe liście, mniej turystów). W okolicy znajduje się kilka hoteli, pensjonatów i restauracji serwujących regionalne dania
Kraków najpiękniej prezentuje się w maju i czerwcu, kiedy Planty toną w kwiatach, a Wisła mieni się w promieniach wiosennego słońca. Drzewa w lasku Wolskim zielenią się intensywnie, a okolice Kopca Kościuszki zachwycają kolorowymi rabatami. To idealny czas na spacery po Starym Mieście bez tłumów turystów, które pojawiają się w szczycie sezonu.
Równie urokliwym okresem jest wrzesień i pierwsza połowa października, gdy liście na drzewach przybierają złociste i czerwone barwy. Pogoda jest wtedy stabilna, z przyjemnymi temperaturami między 15 a 20 stopni. Ceny noclegów spadają o nawet 30% w porównaniu z latem, a kolejki do popularnych atrakcji jak Wawel czy Sukiennice są znacznie krótsze.
Baza noclegowa w Krakowie i okolicach jest naprawdę bogata. W samym mieście znajdziemy zarówno luksusowe hotele w zabytkowych kamienicach (Hotel Copernicus, Hotel Stary), jak i przytulne pensjonaty w dzielnicy Kazimierz. Na obrzeżach warto zwrócić uwagę na dworki w mogilanach czy Niepołomicach, gdzie cisza i spokój stanowią miłą odmianę od miejskiego zgiełku.
Okolice Krakowa kuszą różnorodnością miejsc noclegowych - od agroturystyki w Dolinie Prądnika, przez butikowe pensjonaty w Ojcowie, po nowoczesne ośrodki SPA w Wieliczce. Wiele z nich oferuje specjalne pakiety weekendowe z wyżywieniem i atrakcjami, co jest świetną opcją na krótki wypad.
Smakosze będą zachwyceni lokalną kuchnią. Tradycyjnych małopolskich dań warto szukać w restauracjach takich jak „chłopskie Jadło” czy „Pod Baranem”. Obowiązkowo trzeba spróbować obwarzanków, maczanki po krakowsku i zupy czosnkowej podawanej w chlebie. W Niepołomicach polecam zajrzeć do „Pysznej Chaty”, gdzie serwują najlepsze pierogi z dziczyzną w okolicy - mało kto o nich wie, a to prawdziwa perełka!
Wieczorem warto wpaść do którejś z kameralnych winiarni na Kazimierzu, gdzie do regionalnych przysmaków podają wina z małopolskich winnic. Mało kto wie, że w okolicach Krakowa działa już ponad 20 winnic, a miejscowe wina zdobywają nagrody na europejskich konkursach. Jeśli pogoda dopisze, kolację można zjeść w ogródku z widokiem na Wawel – widok niesamowity, zwłaszcza gdy zamek jest podświetlony!
Pytania i Odpowiedzi
Które atrakcje w Krakowie warto zobaczyć, jeśli mam tylko jeden dzień?
Jeśli masz tylko jeden dzień w Krakowie, skup się na absolutnych perełkach! Rynek Główny z Sukiennicami to obowiązkowy punkt – koniecznie wpadnij tam na kawę i obwarzanka. Następnie przespaceruj się Drogą Królewską na Wawel, gdzie możesz zwiedzić katedrę i dziedziniec zamkowy. Po południu zajrzyj do dzielnicy Kazimierz, żeby poczuć autentyczną atmosferę dawnego żydowskiego miasta i wpaść na pyszne lokalne jedzenie. Jeśli zostanie Ci trochę czasu, przejdź się po Plantach – to zielony pierścień otaczający stare miasto, idealny na chwilę wytchnienia.
Czy warto wybrać się na wycieczkę do kopalni soli w Wieliczce?
Absolutnie tak! Kopalnia soli w Wieliczce to prawdziwy podziemny cud, który zachwyca nawet największych malkontentów. Trasa turystyczna prowadzi przez niesamowite komory z solnymi rzeźbami, podziemnymi jeziorkami i kaplicą św. Kingi, która dosłownie zwala z nóg. Cała wycieczka trwa około 2-3 godziny i jest świetnie zorganizowana. Z Krakowa dojeżdża się tam w 30 minut busem lub pociągiem, więc to idealny pomysł na półdniową wycieczkę. Pamiętaj tylko o wygodnych butach – będziesz musiał pokonać sporo schodów!
Jakie mniej znane, ale fascynujące miejsca warto odwiedzić w okolicach Krakowa?
Poza utartymi szlakami znajdziesz prawdziwe perełki! Ojcowski Park Narodowy zachwyca malowniczymi dolinami, jaskiniami i Zamkiem w Pieskowej Skale z charakterystyczną Maczugą Herkulesa. Tyniec z benedyktyńskim opactwem na skale nad Wisłą oferuje nie tylko duchowe przeżycia, ale i przepiękne widoki. Jeśli lubisz historię, odwiedź Zamek w Niepołomicach zwany „drugim Wawelem” – bez tłumów turystów! dla poszukiwaczy przygód polecam zalew w Zakrzówku – dawny kamieniołom z wodą o niesamowitym turkusowym kolorze. A jeśli masz ochotę na małe winiarskie odkrycia, w okolicach Krakowa powstaje coraz więcej lokalnych winnic, które można zwiedzać!
Gdzie zjeść w Krakowie coś autentycznie polskiego i nie wpaść w turystyczną pułapkę?
Żeby skosztować prawdziwej polskiej kuchni bez przepłacania, zejdź z Rynku w boczne uliczki! Bar mleczny Pod Temidą to kultowe miejsce z domowymi daniami w absurdalnie niskich cenach. Marchewka z Groszkiem na Grodzkiej serwuje tradycyjne potrawy w przytulnej atmosferze. Jeśli marzysz o pierogach, Przystanek Pierogarnia na Bonerowskiej to miejsce, gdzie mieszkańcy ustawiają się w kolejkach. Na Kazimierzu wpadnij do Nowej Prowincji na najlepszą szarlotkę w mieście. A jeśli chcesz poczuć klimat PRL-u, Kielbaski z Nyski pod Halą Targową to nocna instytucja – kultowy food truck serwujący kiełbaski z ogniska od ponad 30 lat!
Jak najlepiej zwiedzać Kraków z dziećmi?
Kraków jest super przyjazny dla małych odkrywców! Zacznij od Smoczej Jamy pod Wawelem, gdzie na końcu czeka ziejący ogniem smok – dzieci to uwielbiają! Ogród Doświadczeń w parku Lotników to plac zabaw pełen interaktywnych instalacji naukowych pod gołym niebem. Muzeum Inżynierii Miejskiej oferuje warsztaty i wystawy, gdzie można dotykać eksponatów. W upalne dni Park Wodny będzie strzałem w dziesiątkę! Jeśli twoje dziecko uwielbia zwierzaki, Zoo w Krakowie jest kompaktowe i przyjemne do zwiedzania. Pamiętaj też o rejsie statkiem po Wiśle – krótka wycieczka daje wytchnienie zmęczonym nóżkom, a widoki na Wawel są przepiękne!
Podsumowując
Kraków – perła Polski czekająca na odkrycie
Kraków, jak szkatułka pełna skarbów, oferuje bogactwo atrakcji od zabytkowego Wawelu po klimatyczne Kazimierz. Okolice miasta kuszą malowniczym krajobrazem Ojcowskiego Parku Narodowego i historyczną kopalnią soli w Wieliczce. Spacerując po krakowskich uliczkach, można poczuć się jak w wehikule czasu, gdzie każdy zakręt przenosi do innej epoki. Co wybierzesz na pierwszą przygodę – średniowieczny rynek, żydowską dzielnicę czy może smoczą jamę?


